Tyche
Jeszcze nie znamy dnia ni godziny.
Czy jeszcze parę tygodni? Dni? A może godzin?
1 marca to termin oficjalny, mało znaczący, bo mieści się jakoś pośrodku pięciotygodniowego okresu, podczas którego nie byłoby ochów i achów związanych z zagrożeniem. Zagrożenie było. 10 tygodni temu.
Teraz nie ma zagrożenia. Jest presja. Niewygody, bólu, nudy. Czasu? Chyba po prostu presja widoku mety. Sytuacja znana dobrze z niejednego snu – biegniesz ile sił, wiesz że musisz, a kroki wydają się być coraz wolniejsze.
Jedyne znane rozwiązanie – cierpliwość. Łatwo mi to mówić :)
Brak podobnych postów.
