usg #1

12 lutego 2008

Pamiętam niejedną sytuację, gdy ktoś pokazywał mi zdjęcie usg tego, co ma nadejść, gdzie z zainteresowaniem przyglądałem się kwitując aha albo ładne, czy też nawet nie do wiary, jakoś nieszczególnie dzieląc podniecenie osoby, która mi to pokazywała. Nawet, gdy to był ważny ktoś.

Pamiętam dobrze, że budziło to zaledwie parę skojarzeń, powstawało kilka asocjacji, na chwilę tylko, bo już za moment uwaga była już na czymś innym. Fajnie, coś widać. Nawet sporo widać. No i co?

Pamiętam, gdy na mojej skrzynce wylądował nawet film z usg, gdzie żyjątko w brzuchu poruszało się pociesznie. Zapewne wielka radość dla mamy czy taty, dla mnie kolejny plik z czymś, co warto zobaczyć.

Zupełnie nie docierała do mnie radość związana z paroma pikselami, które wzbudzały tyle zachwytu.

Wszystko do momentu, gdy zobaczyłem maszynę, którą zdjęcia usg się robi. Tak się złożyło, że maszyna działała i to skanowała całkiem dobrze znane powierzchnie o nieco zmienionych kształtach, pod którymi – wcześniej dane mi było wierzyć na słowo – coś się znajdowało. Pamiętam przytkaną tchawicę, mocno przyspieszony puls i kilka łez, których nie było szansy powstrzymać, gdy na ekranie pokazało się coraz mniej abstrakcyjne coś, co zdawało się ruszać, a raczej wyłaniać się z nieruchomego.

Nie wydrukowano tego obrazu, nie zapisano do pliku, jednak wdrukowało się to na tyle silnie do mego łba, że w moment pojąłem całe to podniecenie, które wcześniej nie było mi nijak dostępne, a które prowokowało znajomych do dzielenia się zdjęciem/filmem z całym światem, którego cząstką byłem ja.

Z samopolitowaniem przyznaję, że technologia i multimedia jednak czynią cuda. W tym przypadku nauczyła mnie empatii. Zdałem sobie sprawę, jakim cholernym ignorantem byłem przed kontaktem z technologią, która umożliwiła zajrzenie do brzucha, że zupełnie nie rozumiałem ich podniecenia.

Abstrakcyjne zamienione w quasi-realne.

Podobne posty:

  1. straż nocna Okazuje się, że Filip gustuje w nocnych ekscesach. Po zaledwie dwóch godzinach snu, Pepe obudził...
  2. maszyna na dzień dobry W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi,...
  3. nic poza zasięgiem Od kiedy Fi został sprowadzony do parteru, to jest podłogi, umiejętności zwiększyły się w sposób...
  4. USC p. 301 Nie ma co się dziwić – tydzień temu była pełnia. Korytarz pełen samczego śmiechu, gdy...
  5. usg #2 Pewnego dnia poszliśmy do gabinetu. Dzień był niepogodny, rondo rozbebeszone, a kartka na drzwiach krzyczała...
tatafi
| FOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress