cała jestem czekaniem
tak w największym skrócie można wyrazić to, co się dzieje.
bo właśnie nie dzieje się nic. moja macica musi być najwyraźniej wygodna, syn ciągle jeszcze ma miejsce, żeby czasem kopnąć. czuję każdy jego ruch. wsłuchuje się w swoje ciało jak nigdy wcześniej. to zupełnie niesamowite jak taki mały człowiek w środku, jeszcze nie widziany, nie poznany, nie odgadnięty może zapanować nad rozkładem dnia codziennego. wolno sączący się czas przecinają wizyty u lekarza, który fachowym okiem rzuca na to co zmienia się we mnie i jak z tym wszystkim ma się Fi. a póki co wytrzymujemy.
Podobne posty:
- maszyna na dzień dobry W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi,...
