2 tygodnie
Trudno uniknąć egzaltacji, gdy się pisze o swoim dziecku, które jest tutaj zaledwie parę chwil. Nie inaczej – 2 tygodnie, które upłynęły wczoraj wieczorem strzeliły szybciej, niż myśl o nich. Bo myśli egzaltowane – jeśli już znajdzie się moment na konfrontacje z nimi – przepełnione emocjami wcześniej tak bardzo niedostępnymi. Radość w czystej postaci. Pomimo tylu momentów, które gdy trwają można by swobodnie uznać za krytyczne, Fi jest bezapelacyjnie cudem.
14 dni wystarczyły, by Fi przeszedł długą drogę w ontogenezie; tak jak pierwszego dnia miałem wrażenie, że jest on warzywem (przez pierwsze 24 h prawie w ogóle nie jadł), po kilku dniach zaczął być całkiem wyraźnym zwierzakiem, którego rozrywką było obsikiwanie taty tudzież 2 pod ciśnieniem skierowane w moim kierunku, tak obecnie wszystko wskazuje, że mamy w pokoju kolejnego człowieka, którego potencjał coraz wyraźniej się zarysowuje.
Tak w 22 fotach można podejrzeć, jak zmieniał się Fi.
Podobne posty:
- do przedszkola Poszedł. Może niespecjalnie do przedszkola i niekoniecznie poszedł, bo mama zaniosła na grzbiecie do klubu...
- dialogi Odkąd syn zaczął z wyraźną odwagą wyrzucać z siebie słowa, jakie mu się uda wyrzucić,...
- zabkowanie Czekając na rybkę we Fromborku doszedł mych uszu pisk rodzicielki aka babci o treści: On...
- wiosna, wiosna.. od kilku dni mamy w krakowie wiosnę. słońce obdarza nas szczodrze, posyła promieniste uśmiechy. spacerujemy...

pieknego zmajstrowales syna, Ravs :)
lu — marzec 9, 2008 @ 5:04 po południu
Cudny ten Wasz Człowiek…
bogna — marzec 10, 2008 @ 9:42 po południu
Namaste!
Stanik — marzec 11, 2008 @ 1:25 przed południem