trąbka pompka

20 marca 2008

W sobotę udało się uruchomić Fipojazd. Pogoda dopisała, odpowiednio niska temperatura zapewniła wybicie wszelakich zarazków na twarzy dziecka. Wybiła także wszystkich rowerzystów, na których pomyślałem zapolować w poszukiwaniu pompki. Po co pompka? Ano niełatwo się pcha wózek z dwoma kółkami bez powietrza – okazało się, że wentyle nie były kompatybilne z naszą pompką. Z sąsiada zresztą też. Na dodatek nawet jakby ta cholerna pompka była, to jak miałbym się nią posłużyć, by ciśnienie w kole nie było większe niż 250 kPa? Może jakbym pompkę miał, to znając swoje skłonności do przesady, przepompowałbym kółeczka, co byłoby zagrożeniem dla Fi? Nieważne. Ważne, że stojąc 15 minut na wietrze, oczekując przybycia małżonki, Fi postanowił odśpiewać parę hymnów na cześć swego dyskomfortu (głodu? kupy? przemarznięcia? opuszczenia?). Popis na tyle był udany, że z siatami zakupów i pustymi od powietrza kółeczkami pruliśmy do domu spoglądając z niepokojem po sobie nawzajem.

Na szczęście na zdjęciach nie widać flaków, to byłby dopiero obciach.

Podobne posty:

  1. Tyche Jeszcze nie znamy dnia ni godziny. Czy jeszcze parę tygodni? Dni? A może godzin? 1...
tatafi
| FOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress