<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: pamięć 22</title>
	<atom:link href="http://www.fi.ravs.net/2008/03/22/pamiec-22/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.fi.ravs.net/2008/03/22/pamiec-22/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 15 Aug 2010 20:50:56 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: bogna</title>
		<link>http://www.fi.ravs.net/2008/03/22/pamiec-22/comment-page-1/#comment-15</link>
		<dc:creator>bogna</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 10:17:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.fi.ravs.net/2008/03/22/pamiec-22/#comment-15</guid>
		<description>Przyszpiliłeś motyla :)
Spisane wspomnienia, czegokolwiek by nie dotyczyły, czytane po jakimś czasie od wydarzeń, stają się przepustką do świata ukrytego po drugiej strony lustra. Odsłaniają przestrzeń, której - wydawałoby się - już nie ma: jej  horyzonty dawno się zatarły, ziemia mchem porosła, a drzewa zamieniły w węgiel. 
Zapomniany sen, zapomniana rozmowa, obraz, dźwięk... Gdy do nich wracam (gdy czytam to, co kiedyś napisałam), poznaję się na nowo - czasem ze zdziwieniem odkrywam, że to też kawałek mnie, który gdzieś się zapodział, urwał, wyblaknął. Upływ czasu to ciągłe polerowanie pamięci, w efekcie którego otrzymujemy powierzchnię lustra, bez żadnej &quot;niepotrzebnej&quot; rysy. Proust wyruszył w poszukiwaniu straconego czasu  i doszedł do wniosku, że wszelka rzecz, na którą niegdyś popatrzyliśmy, jeżeli ją ponownie oglądamy, przynosi razem ze spojrzeniem, które ją widziało, wszystkie zawarte w nim obrazy z owej chwili.  No i podobno jeszcze, (a niechże wybrzmi ta górnolotna, złota myśl!), &quot;prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu&quot;. No więc chciałam tylko tyle dodać, że ładnie tę swoją podróż opisałeś. Filip będzie miał od czego zacząć, nie będzie musiał psuć sobie zębów na magdalenkach, żeby wrócić do początku swego czasu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przyszpiliłeś motyla :)<br />
Spisane wspomnienia, czegokolwiek by nie dotyczyły, czytane po jakimś czasie od wydarzeń, stają się przepustką do świata ukrytego po drugiej strony lustra. Odsłaniają przestrzeń, której &#8211; wydawałoby się &#8211; już nie ma: jej  horyzonty dawno się zatarły, ziemia mchem porosła, a drzewa zamieniły w węgiel.<br />
Zapomniany sen, zapomniana rozmowa, obraz, dźwięk&#8230; Gdy do nich wracam (gdy czytam to, co kiedyś napisałam), poznaję się na nowo &#8211; czasem ze zdziwieniem odkrywam, że to też kawałek mnie, który gdzieś się zapodział, urwał, wyblaknął. Upływ czasu to ciągłe polerowanie pamięci, w efekcie którego otrzymujemy powierzchnię lustra, bez żadnej &#8220;niepotrzebnej&#8221; rysy. Proust wyruszył w poszukiwaniu straconego czasu  i doszedł do wniosku, że wszelka rzecz, na którą niegdyś popatrzyliśmy, jeżeli ją ponownie oglądamy, przynosi razem ze spojrzeniem, które ją widziało, wszystkie zawarte w nim obrazy z owej chwili.  No i podobno jeszcze, (a niechże wybrzmi ta górnolotna, złota myśl!), &#8220;prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu&#8221;. No więc chciałam tylko tyle dodać, że ładnie tę swoją podróż opisałeś. Filip będzie miał od czego zacząć, nie będzie musiał psuć sobie zębów na magdalenkach, żeby wrócić do początku swego czasu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.353 seconds -->
