nobody expects mr. hickup
Przychodzi w momentach najmniej spodziewanych. Nie tylko, gdy przebrać trzeba. Po jedzeniu, przed jedzeniem, po ziewie, po gadulstwie, po zapatrzeniu, po niewiadomoczym. Przychodzi niezaproszony. Niechciany. Wpada i nie chce wyjść. Lubi Fi, a nasycić się może wyłącznie piersią mamy – wtedy idzie precz. Znamy go od paru ładnych miesięcy – kiedy jeszcze nie można go było piersią przekupić. Zdarzyło się, że działały mantry, lecz nie raz przychodził do nas na całą noc. Uwielbiał bawić się (z) Fi – chyba to właśnie sprawiło, że ten zdążył się do niego przyzwyczaić, jak do brata.

Pan Czkawka. Napadł, gdy mamafi wyszła do lekarza, a ja zostałem z Fi sam. Bez ratunku.
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Brak podobnych postów.

kiedy mama wróciła sytuacja była 100% opanowana. obaj Panowie szczęśliwie odpoczywali na kanapie.
mama_fi — kwiecień 2, 2008 @ 6:00 po południu
nie daj Boze za sprawa meskiej piersi? ;)
minimal — kwiecień 18, 2008 @ 7:26 po południu
natura czyni cuda!
ravs — kwiecień 18, 2008 @ 7:30 po południu