mój syn ma 2 miesiące

23 kwietnia 2008

Dość niezwykłe to było – usłyszeć siebie wypowiadającego te słowa. Jakaś spotęgowana świadomość się włączyła, inna od tej ciągłej, niewerbalizowanej. Świadomość, że oto on jest. Jest On. I to coraz większy. Zwłaszcza coraz cięższy – już jego nalane policzki zdradzają, że mówimy o 5kg+. Apetytem bije nas o parę długości, przy okazji pokazując nam dosłowność wyrażeń ‘mieć mleko pod nosem‘ czy ‘jeść, aż się uszy trzęsą“.

Jest mistrzem dźwięków i zadartej głowy. Gdakanie przeistoczyło się w popisy, które z dnia na dzień zaskakują. Trochę przesadnie rzecz ujmując, można powiedzieć, że pierwsze ‘mama’ Fi ma już za sobą. I pomimo iż z niepokojem oczekuję na ‘tata’, ten robi wariacje na temat ‘ma’. Wariacje na temat ‘gu’ były miesiąc temu.

Tak samo jak zadarta na kilka minut głowa, gdy leży na brzuchu. Nie trzeba mówić nawet, jaki to miód w ucho rodzica, gdy pani pediatra ekscytuje się, że Fi podnosi głowę jak trzymiesięczniak. A gdy jeszcze inna pani dochtor mówi, że stawy ma jak malowane, to sobota w dobrym humorze gwarantowana. Ot, małe rzeczy, a tyle radości.

Dodatkowo okazuje się niebywale kulturalną istotą, bo oprócz śpiewów za dnia, noc przesypia całą, z jedną pobudką na chrumanie, a zmiana pieluchy to już od ponad tygodnia czynność pro forma, gdyż Fi zaprzestał nocnych dwójek. Nie dość, że dziecko nie ma problemów z defekacją, to jeszcze wspaniałomyślnie ułatwia życie rodzicom. W nocy. W dzień czasem zdarza mu się utrudnić. Na szczęście farba na ścianie jest zmywalna, a ciśnienie nie na tyle silne, by zaszkodzić jej fakturze. Dodatkowo puszcza bańki. Ustami rzecz jasna. I coraz więcej leży na lewej główce, równo odgniatając wciąż miękką czaszkę. Codziennie rano około godziny leży z nami i śmieje się bardziej lub mniej głośno, sapiąc przy tym nieprzerwanie niczym chart. To nowość – pięknie uzupełnia wieczorną, połazienkową ekstazę.

No i w końcu od pewnego czasu poza domem z hibernatusa zamienił się w normalne, 2miesięczne dziecko, które czasem patrzy, czasem nie, czasem ma lepszy, a czasem gorszy humor, czasem śpi, a czasem gdaka. Gdacze.

Ot, po prostu, cudowna kurka.

Podobne posty:

  1. udórz Wspaniały, choć totalnie młodzieńca drenujący, dzień u Gosi i Michała w Udorzu. Dnia poprzedniego nie...
  2. Pan Filary Jedne (taty) zniszczył, do drugich (mamy) zapałał uwielbieniem, chcąc cały czas je nosić, skutkiem czego...
  3. wczorajszy dni choć bliźniaczo do siebie podobne (z wyjątkiem weekendów, które obfitują niezmiennie w przyjazdy- wyjazdy)...
  4. rachu ciachu i po strachu Leżąc samemu w ciemnym pokoju, który wydaje się obcy, przelatują obrazy dnia. Tak jak duże...
tatafi
| FOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress