sprawdzian emocjonalnej wytrzymałości
wszystko poszło po naszej myśli. operacja się udała. dziecko już się wybudza
- usłyszeliśmy godzinę po tym, jak nasze “umierające” z głodu dziecko zniknęło z pola widzenia. po raz kolejny, acz bynajmniej nie ostatni tego dnia czułam jak mięknę, jak łzy napływają do oczu. nie ze strachu już, nie z bezsilności. emocje. jakiś element niepewności zniknął bezpowrotnie. na kilka dni przed dniem 0 zaczęłam odczuwać strach. gdzieś skrywany za maską racjonalizmu ( bo przecież taka operacja, to nie operacja ). bezsilna byłam, kiedy Fi wielkimi oczyma wpatrywał się we mnie wylewając rzewne łzy, bo kolejną godzinę już nie dostawał pokarmu. to było naprawdę trudne. a przecież nie sposób w żaden sposób wytłumaczyć, że nie masz zamiaru go zagłodzić.
spotkaliśmy się z Fi już na oddziale. krzyczał, z głodu, z bólu. półświadomy, chyba przestraszony. kolejne 1,5 godz bez piersi. następna dawka znieczulacza. okropnie przykry widok. kiedy wreszcie mogłam go nakarmić poczułam wielką ulgę. i dumę, że Mały tak dzielnie wytrzymał to wszystko. Ma się dobrze. Rano obdarzał mnie najcudowniejszymi uśmiechami. Z zaciekawieniem rozglądał dookoła.
cholernie się uwrażliwiłam.
od kiedy jestem matką płacz dziecka jest dźwiękiem, obok którego nie umiem przejść obojętnie. To była ciężka doba. Sprawdzian emocjonalnej wytrzymałości. Filip zasnął i od 20tej już nie widać było po nim śladu bólu. Nie do wytrzymania były dochodzące z sali obok żałosne zawodzenia dziecka pozostawionego samemu sobie. Przechodząc obok widziałam chudziutkie, długie rączki, wyciągnięte ku górze, zdające się wołać: “weź mnie na ręce, bądź przy mnie”. długi, przeciągany płacz. ściśnięte serce. matka nie pojawiła się ani na chwilę.
Podobne posty:
- och! ach! odzywam się tu z rzadka, a jak już to żeby wychwalić swoje dziecko. jest za...
- parkowe odwilże Większą część zimy – z konieczności filipowookołochorobowych - musieliśmy spędzić w domu, co skutecznie uniemożliwiło...
- rachu ciachu i po strachu Leżąc samemu w ciemnym pokoju, który wydaje się obcy, przelatują obrazy dnia. Tak jak duże...

Dobrze, ze już po wszystkim :)
Uffff
bogna — maj 9, 2008 @ 6:12 po południu
o tak, szczęśliwie po wszystkim. zaraz odsypiam nieprzespaną noc..
mama_fi — maj 9, 2008 @ 6:17 po południu