nie-tadekniejadek
syn rośnie. my dorastamy. od jakiegoś czasu już nie pozwalamy sobie na leniwe poranki. syn do nas przemawia. nad ranem, nawet o 5. wówczas wysłuchujemy, odpowiadamy, próbujac przy tym utrzymać choć jedno półotwarte oko. po śpiewach przeróżnych lubi się napić ( zdarza się, że przed też popija :) ) i wtulony we mnie zasypia. i znowu się budzi, śpiewa, ziewa i zjada…
do menu małego odkrywcy jakiś czas temu postanowiłam włączyć niektóre warzywa i owoce. najbardziej smakuje jabłko. i oczywiście wszelkiego rodzaju soki.nawet ten z marchweką, choć sama marchewka nie przypadła Fi do gustu. póki co stanowią one jedynie “rarytasy” podawane raz w tygodniu. upewniłam się tym samym, że niejadek nam się nie trafił.

Podobne posty:
- malinki plosze! Nasz syn jest istotą niezwykle towarzyską. Kiedy goście nawiedzają nas o 22, potrafi wybudzony z...
- poświąteczny update no.1 syn nam się postarzał, wydoroślał nieco. wśród wujów, ciotek niektórych pierwszy raz widzianych, trenował miny...
