trochę historii *

30 września 2008

21 lutego

czerwiec

lipiec

*wykopane z mojego SE. niemalże “po latach”

mama_fi
| FOTO

fi il papa

29 września 2008

za kuloodpornymi szybami

tatafi
| FOTO

fi ze supermodel

29 września 2008

fi – 6mcy i 3 dni, drzewo życia – 26 lat i 4 miesiące, któraś z tych informacji jest zapewne błędna

tatafi
| FOTO

i’m popeye the sailor man

29 września 2008

tatafi
| FOTO

nocny wyk rok minął w mig

28 września 2008

Dotknęło nas – w końcu. Stereotypowe, powszechne, spodziewane wrzaski, a raczej buki, zbuki, wyjki sryjki poranno-południowo-nocne. Najgorsze wyki nocne, rzecz jasna bez intencji “przytul mnie”, ale pod tytułem “what the fuck”. Oczywiście tłumaczone na język rodziców, którzy od paru dni mają trening cierpliwości oraz szybkiej, bezprzewodowej transmisji danych za pomocą wzroku. Kto pójdzie? Klik klak na kogo wypadnie, na tego szlag. (Nie, przesadziłem, tak to z kupą bywa, która btw. zasługuje na odrębny rozdział, bo choć tak intymna to sprawa, to jednak tak uniwersalna, że trudno ją będzie pominąć, gdy przyjdzie na nią pora.) Wiadomo już, że na ząbkową niedolę tylko mama pomoże. Zatem tata okazuje się bezradny wieczorami, gdy odwracanie uwagi Fi nie ma sensu, bo zasnąć trzeba, a ze snu wyrwany berbeć buk przemienia w wyk i tak co godzinę. On, który całe noce przesypiał grzecznie, który płacz traktował jak zbytek, nagle pokazuje swoją bachorzą ząbkującą twarz, która lada dzień będzie straszyć rzędem bielutkich ostrych sztachet. Czekam na moment, aż użyje ich by wbić się gdzieś w skórę niewinnego boguduchawinnego ojca. Nie wiem w jakich okolicznościach i po co, ale mam niejasne przeczucie, że z poziomem ciekawości jaki ostatnio przejawia, nie omieszka wypróbować kiełków na wszystkim co w zasięgu.

Tymczasem jutro rodzice młodego obchodzą pierwszą rocznicę wymiany obrączek oraz materiału genetycznego metodą f2f przed urzędnikiem państwowym RP. Z tej okazji roztrzepany tata zapomni o prezencie albo nie wpadnie na pomysł dość dobry, by mógł stać się prezentem, na sentymentalne ciągoty małżonki zareaguje skrępowaniem, a dzień okaże się być dość zwykły pomimo równej liczby 365 nocy, które upłynęły od piątkowego poranku na Lubelskiej. I jakkolwiek by tatafi nie bagatelizował instytucji małżeństwa per se, tak miniony rok należy do najbardziej udanych w jego życiorysie. W związku z tym roni łzę radości i wdzięczności oraz udaje się na zasłużony wypoczynek.

Dziękuję!

tatafi
| noFOTO

moher i zebiska

21 września 2008

Czuć, że zima idzie, bo Fisiowi skóra głowy coraz gęściej obrasta we włosopodobne porosty w kolorze trudnym do ustalenia. Więc zima i czapka co czubek mierzwi rozkosznie razem sprawiają, że Fi coraz bardziej przypomina cywilizowaną postać mamy niż małpoidalne kształty łysiny ojca. Uff.

Włosy, zęby, paznokcie, dla mnie to wszystko zawsze jedno i to samo było, dziwne, twarde, obce i dbać trzeba bardziej szczegółowo. I tak jak Fi raczej nie płacze z powodu moherowych porostów, tak zdecydowanie wyje w związku z ruchami w dziąsłach, z których zaczynają kiełkować kolejne zęby. Stąd wyjec. Budzi się wieczorami, w nocy, prowokuje do zabierania go na noc do łóżka, czego skutkiem jest nasze spanie na ścianie lub krawędzi, czytaj niewyspanie.

tatafi
| FOTO

mój mistrz od min

18 września 2008

mama_fi
| FOTO

chrupek i wizytantki

17 września 2008

Wyjec dostał nową perspektywę – przyszedł czas na krzesełko upierdzieladełko. Miało pomóc w konsumpcji, ale kto by spokojnie spożywał posiłek mając tak piękny widok. Z perspektywą! Z abonamentem na wykorzystywanie grawitacji. Hoho. Tym sposobem Fi odnalazł swoje ulubione miejsce, skąd puszcza ruchem jednostajnie przyspieszonym cokolwiek zdoła uchwycić.
Wyjątkiem chrupki, które w 69 rocznicę inwazji sowieckiej dostał po raz pierwszy. Tymi ani nie rzucał, ani nie pogardził. Obślinił i wchłonął. 3, resztą dzieląc się z tatą.
Tymczasem przez dom przewinęło się kilkoro rzadko spotykanych gości. Krótko, lecz intensywnie, z porywami do bardzo. Zima, chusta, deszcz, wino, miasto. Giselle, Oskar, Marie, wujki, ciotki, wszyscy zaprzęgnięci w obsługę Fi, który – przez nadmiar obsługi chyba – gardłem swym zasłużył na miano wyjca.

tatafi
| FOTO

pan kasownik

9 września 2008

Nie ma chyba nic zdrożnego w publikowaniu przeterminowanych o 20 dni zdjęć dziąseł?

tatafi
| FOTO

latość

7 września 2008

Już się chciało pisać, że lato w pełni, a my już w czterech ścianach przed monitorami nadrabiamy/zarabiamy, podczas gdy – do cholery – lato mija jednak bezpowrotnie, co słońce wyraźnie daje dzisiaj znać zmieniając kolor promieni. Jakby te zmienione kolory chciały wpłynąć na paletę wspomnień, gdzie wciąż wyraźnie, choć coraz bardziej wypłowiale rysują się wydarzenia minionych dwóch miesięcy. Jakby nadchodzący czas chciał odebrać ważność temu, co się wydarzyło. Niestety – zwykle mu się udaje. Aktualności na co dzień ważą więcej niż wspomnienia.

A po sezonie ogórkowym nie można się wiele spodziewać. Zdawać by się mogło. Jednak upływające lato obfituje w wojny i olimpiady, ale i małe, o ile ważniejsze przewroty. Z brzucha na plecy. I inne takie.

Ale po kolei.

Co do przewrotów, to Fi znalazł 2 metody na przewrócenie się z brzucha na plecy. Sięgnął piętą oka, jednak bardziej atrakcyjne wydaje mu się ssanie palców u stóp. Chyba przez nadzieję, że tymi palcami uda mu się wyciągnąć kolejne zęby. Zęby? Ach tak, w końcu wyszły. Z dnia na dzień. 2. Wobec tego pani doktor nazwała małego kasownikiem.

Jednak najwięcej zmian zaszło w domenie motoryki i wytrzymałości. Fi bowiem chwyta i z ręki do ręki, a to wszystko najchętniej w pozycji siedzącej. Niektórzy mówią nie sadzać, niektórzy sadzać, więc trzeba było znaleźć złoty środek, tym bardziej że sam Fi dość jasno dawał do zrozumienia swoje preferencje. Na początku okupione upadkami, które niezmiernie potrafiły bawić, wprowadzając postronnych w przerażenie, bowiem u dziecka głowa najbardziej ciąży. Upadki poprzedzało pijane kołysanie i podrywanie najcięższej części – więc nie było jak nie śmiać się z dziecka. Na szczeście ono zinterpretowało to jako śmiech do niego, co tylko wzmacniało nasz ubaw, gdyż smiechem nie raz odpowiadał.

Do tego wszystkiego koleś dolewał coraz to nowymi dźwiękami, szczyt osiągając pod koniec Gdańska, gdzie prawie wszystko komunikowane było roześmianym (lub nie) piskiem. Co miejsce, to coś nowego. Przez Serock, gdzie mieszka małżeństwo mikołajowe, Kurpie, gdzie pradziadostwo, Trójmiasto z dziadkami oraz Lublin z prababcio/stryjociotkami Fi przechodził bardzo intensywną metamorfozę mimik, zachowań i głosów.

To zabawne, gdy rodzice zaczynają dzień od refleksji, że syn od poprzedniego wieczora trochę wydoroślał.

tatafi
| FOTO
  • Strona 1 z 2
  • 1
  • 2
  • >

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress