moher i zebiska
Czuć, że zima idzie, bo Fisiowi skóra głowy coraz gęściej obrasta we włosopodobne porosty w kolorze trudnym do ustalenia. Więc zima i czapka co czubek mierzwi rozkosznie razem sprawiają, że Fi coraz bardziej przypomina cywilizowaną postać mamy niż małpoidalne kształty łysiny ojca. Uff.
Włosy, zęby, paznokcie, dla mnie to wszystko zawsze jedno i to samo było, dziwne, twarde, obce i dbać trzeba bardziej szczegółowo. I tak jak Fi raczej nie płacze z powodu moherowych porostów, tak zdecydowanie wyje w związku z ruchami w dziąsłach, z których zaczynają kiełkować kolejne zęby. Stąd wyjec. Budzi się wieczorami, w nocy, prowokuje do zabierania go na noc do łóżka, czego skutkiem jest nasze spanie na ścianie lub krawędzi, czytaj niewyspanie.
Podobne posty:
- sobotnie chałupki na kazimierzu Tak babcia ma, więc filipowa praHela ma w zwyczaju powiadać, gdy się idzie na miasto...

jak dla mnie rude :)
shyshonka — wrzesień 24, 2008 @ 12:55 po południu
Kolor włosów jeszcze mu się z 3 razy zmieni:)
magiczne-chwile — wrzesień 27, 2008 @ 6:15 po południu