nocny wyk rok minął w mig
Dotknęło nas – w końcu. Stereotypowe, powszechne, spodziewane wrzaski, a raczej buki, zbuki, wyjki sryjki poranno-południowo-nocne. Najgorsze wyki nocne, rzecz jasna bez intencji “przytul mnie”, ale pod tytułem “what the fuck”. Oczywiście tłumaczone na język rodziców, którzy od paru dni mają trening cierpliwości oraz szybkiej, bezprzewodowej transmisji danych za pomocą wzroku. Kto pójdzie? Klik klak na kogo wypadnie, na tego szlag. (Nie, przesadziłem, tak to z kupą bywa, która btw. zasługuje na odrębny rozdział, bo choć tak intymna to sprawa, to jednak tak uniwersalna, że trudno ją będzie pominąć, gdy przyjdzie na nią pora.) Wiadomo już, że na ząbkową niedolę tylko mama pomoże. Zatem tata okazuje się bezradny wieczorami, gdy odwracanie uwagi Fi nie ma sensu, bo zasnąć trzeba, a ze snu wyrwany berbeć buk przemienia w wyk i tak co godzinę. On, który całe noce przesypiał grzecznie, który płacz traktował jak zbytek, nagle pokazuje swoją bachorzą ząbkującą twarz, która lada dzień będzie straszyć rzędem bielutkich ostrych sztachet. Czekam na moment, aż użyje ich by wbić się gdzieś w skórę niewinnego boguduchawinnego ojca. Nie wiem w jakich okolicznościach i po co, ale mam niejasne przeczucie, że z poziomem ciekawości jaki ostatnio przejawia, nie omieszka wypróbować kiełków na wszystkim co w zasięgu.
Tymczasem jutro rodzice młodego obchodzą pierwszą rocznicę wymiany obrączek oraz materiału genetycznego metodą f2f przed urzędnikiem państwowym RP. Z tej okazji roztrzepany tata zapomni o prezencie albo nie wpadnie na pomysł dość dobry, by mógł stać się prezentem, na sentymentalne ciągoty małżonki zareaguje skrępowaniem, a dzień okaże się być dość zwykły pomimo równej liczby 365 nocy, które upłynęły od piątkowego poranku na Lubelskiej. I jakkolwiek by tatafi nie bagatelizował instytucji małżeństwa per se, tak miniony rok należy do najbardziej udanych w jego życiorysie. W związku z tym roni łzę radości i wdzięczności oraz udaje się na zasłużony wypoczynek.
Dziękuję!
Brak podobnych postów.

Gratulacje z okazji pierwszej rocznicy:)ja już mam za sobą 5836 nocy:) Pozdrawiam.
magiczne-chwile — wrzesień 28, 2008 @ 10:36 przed południem
dla mnie to też najbardziej rozwojowy okres. i z największą dawką miłości.
Merci Chéri!
tatafi — wrzesień 29, 2008 @ 7:57 po południu