piski za krzyki, krzyki za piski
Nie krzysiek, ale Maciek. Z dołu. Też z lutego. Pojawiać się zaczął pod 35 dzięki swojej mamie, która w powietrzu 2 piętra w górę go przynosić zaczęła. Fi zdziwiony trochę się okazał, że oto ktoś może mieć zakusy na jego zabawki, że ktoś może obok piszczeć i konkurować z nim na dźwięki, miny, ruchy no i o uwagę. Choć tak naprawdę trudno poznać, czy to chodzi o to, czy może po prostu o ograniczone obcowanie z rówieśnikami, które sprawiają, że Fi osowiały jest przy nieczęstych z nimi kontaktach.
Dźwięki. Ostatnio na pewno o to poszło. Maciek za Filipem pisk wydał osobliwy, na co Filip znalazł w katalogu reakcji tylko jedna możliwość odezwy – płacz. Na początku dość spokojny, choć na tyle wyraźny, by Maciek potraktował go poważnie i odpowiedział zdwojonym ogniem. To wystarczyło, by Fi przełączył się kompletnie w opcję ofensywy spazmatycznej, na co Maciek… dość. Dość powiedzieć, że trójka rodziców na to wszystko zareagowała lekkim bólem okolic brzucha, czyli naturalną konsekwencją śmiechu. Trudno się bowiem nie śmiać gdy dwa bąki siedzą obok siebie ryjąc w kanonie. Niemniej jednak chwile takie ulotne są wyjątkowo, bo przed tym, jak się same wyczerpią, konieczna jest interwencja. Tuli tuli, otarcie łez i brzdaki znów na podłodze pląsają aż miło.
Wniosek pierwszy – należy socjalizację zaczynać dość wcześnie. Drugi – nie wchodzić za szybko w paradę, niech się brzdaki same uczą załatwiania spraw, a starzy niech tylko patrzą, by nie przeoczyć momentów krytycznych.
Podobne posty:
- sleep’n'go Filip przeszedł samego siebie. Znowu. Jednak o tym za moment. Ważniejsze na chwilę obecną zdają...
- guziczek nr 2 Nie ma to jak wywoływać wilka z lasu tudzież wyciągać trupa z szafy. A tak...
