zawiadomienie!

30 listopada 2008

w natłoku ostatnich wydarzeń, przemiłych wizyt i spraw innych zapomniano w miejscu tym wspomnieć, czy też oznajmić, że Fi od czasu jakiegoś przyjął pozycję prostopadłą do podłoża i przemierza tak całkiem niekrótkie odcinki na własnych dwóch małych nogach z drobym tylko wsparciem ( rąk, nóg, krzeseł itp. )

facet szybki jest, podobno po mamie :)

dla wtajemniczonych: zakład raczej wygrany!

mama_fi
| FOTO

66,56

25 listopada 2008

Z inicjatywy małżonki przeukochanej Fi dostąpił zaszczytu pierwszego rytuału przejściowo inicjacyjnego, a więc został członkiem stowarzyszenia potocznie zwanego Kościołem katolickim. Impreza w duchu religijnym, dająca przepustkę do dalszej drogi w łonie eklezji. Skoro otwiera, a nie zamyka, to mimo iż niekoniecznie jest ona moim wyborem, to niech Fi będzie włączany, a nie wykluczany. Wiadomo, że jak się włącza, to się świeci, a jak się świeci, to jest oświecone, a jak jest oświecone, to świetnie. Nawet gdyby języczek przy e ze świeci zrobił święci, to święci liczbą mnogą od święty, a święty to być może oświecony, a na pewno z tak ustawioną strukturą osobowości, że na drodze właściwej, niezależnie pod czyją chorągwią.

Zatem w sobotę, w kapitularzu klasztornym dominikanów przy ul. Stolarskiej w Krakowie, w towarzystwie bliskiej rodziny i grona przyjaciół mały Filip Oskar został ochrzczony. Za nic sobie miał fakt, iż posadzka kaplicy to nie podłoga, po której raczej się nie raczkuje. Łaził i na czworaka, i – wymuszając – trzymany za ręce. Co więcej, parę minut przed Eucharystią synowi zachciało się pić na tyle, że moment podniesienia spędził podtrzymywany przy sysu przez klęczącą mamę. Priceless!

Tego samego dnia rano, gdy odbierałem tort z cukierni, na kasie ukazała się rzeczona w tytule liczba – 66,56. Parę dni wcześniej uwagę moją przykuła tablica rejestracyjna KR 666EW. Czyżby mr. szatan jednak skromnie manifestował swą obecność, czy też umysł mój osobliwie skażony rozważaniami pseudoteologicznymi lepiej percypował treści z danej kategorii? Hm, a czy to drugie wyklucza pierwsze? Myśląc o sensie chrztu w kontekście innym niż historyczno-społeczny czy moralny, intelekt mój natrafił na ścianę, której przeskoczyć nie był w stanie. Trzeba wierzyć w to i owo, i wiedzieć o tamtym i owamtym, żeby skumać religijny wymiar tego wydarzenia. Zatem mogłem tylko dopingować, żeby wszystko się udało. No i się udało!

tatafi
| FOTO

pewnej drogi początki

25 listopada 2008

od sierpnia minęło trochę czasu. po drodze spotkałam nie mało przeszkód. ale udało się, stało się. w dniu ukończenia 9 miesiąca Filip Oskar został włączony do wspólnoty Kościoła. Kameralnie, w gronie najbliższych, otoczony miłością wszechobecną. ze spokojem przyjął spływające po grzywce krople zimnej wody, z zaciekawieniem przyglądał temu co ma miejsce.. do momentu kiedy zmęczony porannymi wrażeniami postanowił jasno zakomunikować, że spać i jeść chce.. zaspokoiwszy pragnienie zasnął snem spokojnym, i spał tak do końca już kościelnych obrzędów.

rytuał przejścia zatem ma już drogie dziecko za sobą. z bardzo wyraźnym zaznaczeniem, że decydujący głos w swojej sprawie ma jednak on sam.

mama_fi
| FOTO

firaczek

3 listopada 2008

Ostatnimi dniami października mały Fi w końcu zaczął raczkować po bożemu w miejsce nieudarnego czołgania się czy przesuwania odwłoka po śliskiej podłodze.


tatafi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress