kokiety
Takie spojrzenie towarzyszy dwóm momentom; pierwsze posyłane jest zaczepka tudzież kokietka do osobników z szerokiej i płynnej kategorii obcych, którzy przestają być obcymi po czasie pierwszego oswojenia. Drugi natomiast to kokietowanie rodzica, który wyraźnie i zdecydowanie mówi “nie wolno” w odniesieniu do czynności zabronionych, w których rozsmakowuje się Fi. Ten zaś nagina, testuje – po komendzie “stop” powtarza niepożądanie zachowanie, tylko jakby z większą gracją lub w zwolnionym tempie, by lepiej prześledzić reakcje opiekunów.
Taki czy inny motyw, spojrzenie kruszy lód serca, który już dawno stopniał. Co wcale nie oznacza, że stop zostaje zawieszone…

Brak podobnych postów.

wspaniały, po prostu wspaniały.
k.cz. — styczeń 13, 2009 @ 7:46 po południu
Fota super, choć to jeszcze nie jest szczyt możliwości kokietowania Filipa. Czasami jak się chłopak uśmiechnie łobuzersko, albo zatrzepocze rzęsami… Będzie sercołamacz z niego, jak nic. :)
bogna — styczeń 14, 2009 @ 12:54 po południu
no i jak tu odmówić, no jak?! :) oj ciężko być konsekwentnym rodzicem…
shyshonka — styczeń 16, 2009 @ 3:07 po południu