pierwsze 3 metry czyli yes we can
Okazuje się, że trudno jest określić moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić. Od pierwszych samodzielnych kroków minęło 15 dni – początkowo bardzo nieśmiało było 2-5, potem 5-10, następnie szło w kilkanaście, w końcu przestałem liczyć, bo młody wprowadzał zwody typu stanę i zawrócę, stanę i skręcę, stanę i przykucnę etc…
Dzisiaj jednak – jak to się mówi – przeszedł samego siebie pokonując sprawnie odcinek 3 metrów niosąc mamie białą foczkę. Jako że aportowanie to jedna z jego ulubionych zabaw, mały człowieczek instynktownie wyczuwa, że raczkowanie wyznacza spore bariery w prędkości przesyłki. Chyba dlatego chwytany za obie ręce już nie chodzi, lecz biega.

Podobne posty:
- pierwsze spacerowe opory Ostatnio od poniedziałku do czwartku mamy męskie poranki bez mamy, co znaczy że tata ma...
- Pierwsze świadome śniegi Tak. W końcu po miesiącu, miesiącu? Nie wiem, trochę rachubę czasu straciłem przez katary, zapalenia,...
- sleep’n'go Filip przeszedł samego siebie. Znowu. Jednak o tym za moment. Ważniejsze na chwilę obecną zdają...
- pierwsze stanie Fi od dawna wykazywał tendencje do usztywniania nóg. Mówią nie stawiać takiego małego brzdaka, przyjdzie...

brawa dla tego pana na pierwszym planie! :)
shyshonka — styczeń 22, 2009 @ 6:24 po południu