w chowanego
Obserwuję, jak z rozmachem wstępuje w wiek dziecięcy. Bo właściwie, choć formalnie 3 tyg. do ukończenia okresu niemowlęctwa – nasz syn przestał niemowlęciem być, stając się małym chłopcem – radosnym odkrywcą.
Że szalenie jest ruchliwy pisaliśmy nie raz, dziś do tego dodać muszę, że niezwykle pomysłowy i ..troskliwy.
Leżąc poobiednio na łóżku, z książką w ręku przypatrywałam się poczynaniom Filipa. Mały postanowił sprawdzić zawartość swojej garderoby – czyni to co jakiś czas – zdejmując pokrywę pudła. A że użył siły odpowiedniej wraz z pokrywą ściągnął piętro niżej całe pudło (stoją piętrowo jedno na drugim ). Po wstępnych oględzinach zawartości maluch zaczął z początku nieporadnie gramolić się na drugi pojemnik, który najwyraźniej wydał mu się doskonałą kanapą. Zasiadłszy w rogu, opierając się o ścianę począł radośnie machać nogami. Wtedy moja ciekawość ustąpiła niepohamowanemu śmiechowi, z przywołaniem męża, który jak zwykle szczęśliwie miał przy sobie aparat. Filip dopingowany śmiechem już obojga rodziców począł zmieniać swoje położenie: z kartonu do wnętrza kartonu. Ze środka sus na podłogę, by znów wspinać się na górę, i do pudełka, na podłogę.. i tak nieprzerwanie jakieś 5 min. Nagle – ku mojemu zdziwieniu zatrzymawszy się na dłużej wewnątrz – pojawił się trzymając w ręce cudownie błękitną bejsbolówkę by czym prędzej popędzić w kierunku pokoju, do Rafała.
Najwyraźniej to już moment, kiedy syn zaczyna dbać o ojca – bo ten, mimo łysej głowy ciągle gdzieś czapkę gubi. Musiał więc Fi pamiętać dzisiejsze gorączkowe poszukiwania przed wyjściem na spacer. Działania zaś okazały się zupełnie przemyślane – celem nadrzędnym opisanej sytuacji było znalezienie czapki dla taty. A przy okazji tyle zabawy..
Podobne posty:
- guziczek nr 2 Nie ma to jak wywoływać wilka z lasu tudzież wyciągać trupa z szafy. A tak...
