sleep’n'go
Filip przeszedł samego siebie. Znowu. Jednak o tym za moment.
Ważniejsze na chwilę obecną zdają się rewelacje związane ze spaniem, a nie z chodzeniem. Do paru dni wstecz Fi w dzień prawie w ogóle nie sypiał – co to jest jedna 40-minutowa drzemka, w porywach do dwóch. Natomiast po nocnym zaśnięciu, które bez pewnej znaczącej części ciała matki wydawało się niemożliwe, wyrywał się ze snu zbyt często, płaczem wzywając rodziców.
Zatem dzień stał się areną nie tylko hiperaktywności, ale i również odpoczynku, który wydłużył się do sumy 2,5 godziny, gwarantowanej przy dwóch dłuższych spacerach dziennie. Nocne zasypianie natomiast okazało się możliwe z dala od sysa, choć nadal nie w Fiłóżeczku – tam próbowaliśmy układać Malca przez tydzień, niemniej okupione to było godzinami rozpaczliwego ronienia łez. Fi wrócił do zasypiana na dużym łóżku, z mlekiem w ustach, ale i łazikując z zamkniętymi oczami, wbijając się głową w ścianę, przewracaniem się i ogólnie brakiem zdecydowania w zasypianiu. Zdesperowana mama uruchomiła wózek, który jeżdząc w przódtył zadziałał tak, jakby był kołyską. Co prawda dopiero 2 noce ten sposób się sprawdził, ale mamy nadzieję na więcej.
Filip przeszedł samego siebie. Na pograniczu spania i chodzenia. Godzina 22:15, rodzice siedzą w wannie dość spokojnie i cicho, jednak mimochodem co chwila wymawiając słowo Filip. I nagle płacz. Wyjątkowo głośny. Justyna na równe nogi, tata zdziwił się doniosłością krzyku, a Filip… otworzył drzwi. Już nie z łóżka wzywał, tylko po cichu zszedł, podszedł do drzwi łazienki, otworzył je zdecydowanym ruchem, sekundę wcześniej uruchamiając wokal. Wzrok miał nieco zawiedziony, że kąpiemy się bez niego :) Justyna wzięła go do łóżka, zasnął, wróciła, ciąg dalszy rozmowy i… drzwi się otwierają w ciszy a za nimi stoi Fi z dumną miny małego odkrywcy nakrywcy.
Podobne posty:
- przedświąteczne mikołaje Filip wierzył, że Mikołaj przyjdzie. I przyszedł. Gdy tylko otworzyłem drzwi do domu, to młodzieniec...
- pierwsze 3 metry czyli yes we can Okazuje się, że trudno jest określić moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić. Od pierwszych samodzielnych kroków...
- piski za krzyki, krzyki za piski Nie krzysiek, ale Maciek. Z dołu. Też z lutego. Pojawiać się zaczął pod 35 dzięki...

Sto lat dla Małego Człowieka, który ma już rok :) I oczywiście czytelnicy domagają się relacji z pierwszych urodzin Filipa!
bogna — luty 23, 2009 @ 12:22 po południu
tak jest: sto lat!
tak jest 2: domagamy się zdjęć! :)
shyshonka — luty 23, 2009 @ 2:04 po południu