jednorozec

23 lutego 2009

Zatem stało się. Bez trąbek, czapeczek oraz confetti czy innych serpentyn terpentyn, w zacnym acz kameralnym gronie dokonało się przejście Fi w kolejny rok. Bez trąbek, ale z balonikami, na które Filip zareagował porannym zapowietrzeniem i piskiem. Zdezorientowany, choć podniecony, ślizgiem biegał w samej piżamie z paluszkiem wyciągniętym ku górze. Zdecydowanie przeczuwał, że coś jest na rzeczy. Nie wiem nawet, czy to przeczucie, czy pewność, gdy przypomnę sobie, z jakim zdecydowaniem obdzierał z opakowania pierwszy prezent, od Zuzy i jej rodziców. Jeszcze przed bibką odbyliśmy spacer, który przypomniał, że rok wcześniej aura była zgoła inna, a szpital Narutowicza z zewnątrz niewiele się zmienił.
W części głównej dopisali dziadkowie oraz onieśmielająca Mery z mamą. Z Mery Fi miał przejścia już latem, gdy od 3 miesiące starszej, porządniej zbudowanej dziewczyny nie raz dostał po głowie. Teraz jakby tężyzna się wyrównała, jednak kobieca siła rażenia wciąż była widoczna i początkowo sparaliżowała Małego. Nie trwało to długo, bowiem Mery odpadła w sen, którym zaraziła Filipa, a że duże łóżko jest jedno, to okazała się być drugą – po Zuzie – białogłową, z którą Fi dzielił łoże (sorry Zuza).
Pobudka była już mniej romantyczna – Mery budząc się stuknęła głową łepetynę Filipa, więc z intymnego odpoczynku zrobił się małpi gaj. Łzy, mocz, niemalże Rytuał Trzech Płynów. Następnie było kuszenie, wdzięczenie, dmuchanie świeczki, puszczanie baniek i bąków, tort i do domu. Goście, my zostaliśmy.
Po tym, jak pozostał stary skład, Fi pokazał, jak bardzo się jednak krygował przy gościach. Już po kąpieli zaczął skamleć o jedzenie ze stołu i poszły w ruch oliwki, sery, etc. aż Justyna zaczęła obawiać się, czy obżarstwo takie po torcie nie spowoduje nocnego sfraktalenia pościeli czy innych ekscesów. Okazało się jednak, że mały Fi na swój dzień przeznaczył niemałe zasoby energii.
Szkoda, że nie było mu dane zdmuchnąć świeczki – tym bardziej, iż zupełnie przypadkiem rytuał ten dokonał się co do minuty zgodnie z momentem przyjścia Filipa na świat, czyli o 1910.

Podobne posty:

  1. MNKII Nie wiem czy można już mówić o tradycji, niemniej już drugi rok z kolei z...
  2. sobotnie chałupki na kazimierzu Tak babcia ma, więc filipowa praHela ma w zwyczaju powiadać, gdy się idzie na miasto...
tatafi
| FOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress