philippe petit

26 kwietnia 2009

Prawie 25 lat temu Philippe Petit wszedł na stalową linę łączącą wieże WTC. 

Prawie 25 dni temu Philippe petit Sagan usiadł z pomocą mamy na slackline łączącej dwa drzewa w krakowskim Parku Jordana.

20090404_rafsagan0570

tatafi
| FOTO

słowa

25 kwietnia 2009

W sumie to nie wiadomo, kiedy dziecko zaczyna mówić. Wydawactwem dźwięków zajmuje się dość wcześnie, jednak ich znaczenie jest na tyle rozmyte, a użycie niekonsekwentne, że trudno to zestawić z mową. Niemniej gdy dźwięki zaczynają ustawiać się we wzór, są powtarzalne, pojawiają się w podobnych kontekstach, to można się głowić, czy nadawca nie ma czegoś konkretnego, komunikatywnego na myśli.
I tak pierwszymi słowami nie były mama czy tata, ale

taka - początkowo żółta, gumowa kaczka, potem znaczenie swoje rozszerzyło na cokolwiek atrakcyjnego, co znalazło się w zasięgu wzroku Fi
tika - początkowo wizerunek Hello Kitty na koszulce mamy, następnie jw.

Znacznie już później, znów przed wyraźnym mama i tata, pojawiły się

da - weź
da
- daj, ostrzej, znacznie bardziej podniesionym głosem

No i w końcu stało się.

Tata, mama, bądź w odwrotnej kolejności, ta nigdy nie jest rozpoznana, jednak wypowiadane ładnie, z akcentem bądź tu, bądź tam, śpiewnie, z uczuciem. Następnym słowem było wyraźne baba, wygłaszane dobitnie, czasem podniesionym głosem. Zwłaszcza ostatnio, gdy tylko rozmawiam przez telefon, Fi podchodzi, najpierw rzuca da następnie baba, a potem jeszcze parę razy baba.

baba – jw. albo żaba, znaczenie w zależności od kontekstu, rozróżnialne przez małego Fi, żabę próbuje powiedzieć lekko inaczej, ale – zdaje się – instrumentarium jeszcze nie wykształcone.

buty/buta - substytut refluxu (postulowanego pierwszego słowa), Fi szybko opanował wyraźną werbalizację tychże, mam wrażenie, że z lubości do spacerów, których chęć sygnalizuje roznoszeniem naszego obuwia po domu. Początkowo znaczenie rozmyte, bowiem nazywał tak stopy i skarpety, z czasem bardzo doprecyzowane.

pta - ptak. Z dużą częstotliwością nasz balkon odwiedzają wróble, co Filipa cieszy niepomiernie, tak samo jak ściganie gołębi z ta w ustach.

mania mania – klip Manah Manah z Mapetów. Nazywa tak krowę pseudomapetową walającą się po podłodze, natomiast z palcem w kierunku północno-zachodnim oznacza “włączcie mi ten klip”. Ostatnio jednak mania mania oznacza po prostu chęć obejrzenia bajki na youtube, czy nawet rozrywki przy muzyce.

bam - wiadomo. Upadek. Swój, czyiś lub obserwowany. Szczytem było, gdy podczas pokazu krótkiego filmu o Pustyni Błędowskiej na targach agroturystyki, w którym ciągnięty przez quada sandboardzista urwał się ze sznurka, Fi stanął na środku sali, krzyknął bam i zaklaskał.

jaja - jaja kurze tudzież piłka, choć ta jest określana mianem brum, o czym dalej.

Werbalnych znaków przybywa, o tych niewerbalnych szkoda gadać, dość powiedzieć, że Fi co chwilę coś przyuważa, co mu się kojarzy i wydaje dźwięki od chlapania wargami poprzez mlaskanie językiem o podniebienie do prawie nieustającego brum, które oznacza jakikolwiek ruch, który jest ciekawy.

tatafi
| noFOTO

stokrotki

20 kwietnia 2009

dziecko mam romantyczne. to, co na obrazkach nie jest zostało zaaranżowane w żaden sposób. filip uwielbia zrywać kwiaty i obdarowywać nimi kobiety. bo oprócz mnie pewnym razem obdarował koleżankę baśkę. ma chłopak gest!

(zdjęcie no.1 – kraków, 7.04 ; zdjęcia no.2 i 3 – chorzów, 13.04; dziś też dostałam stokrotki )

mama_fi
| FOTO

kwiecień rozpieszcza

10 kwietnia 2009

kwiecień rozpieszcza nas pogodą. wychodzimy więc rano by wrócić w porze obiadu. po krótkim odpoczynku znikamy w promieniach słońca i między innymi rodzicami i dziećmi na placach zabaw. nie podejrzewałam, że to może być takie przyjemne.  obowiązki dnia codziennego wypełniamy wieczorem. bo Filip zasypia pokazowo. 19.30 bez naszego udziału. żeby nie było jednak, że mamy dziecko idealne – wstaje rześki o 6. czasem trochę przed. ja się tej wczesnorannej rześkości uczę na nowo. uczę się też jak stawiać granice. jak odmawiać tej rozkosznej istocie, która w sekundę ze słodkiego bobasa zamienia się w krzyczącego ile sił szantażystę. bo usłyszał NIE. bo akurat trzeba zmienić pieluchę, a on ma ochotę biegać. albo cokolwiek innego. ruch zdaje się uwielbiać ponad wszystko. kolejnym powodem do krzyku i płaczu jest odmowa na Filipowe przeciągłe, słodkie ” daaa?” / chodzi w tym wypadku ewidentnie o pierś, bo wskazuje w jej okolice paluszkiem /.  a że fazę dzieciaka-ssaka dla komfortu czas już zakończyć, to po moim równie słodkim “nie” następuje gromki płacz..

pomaga w tej nauce zieleń traw i głęboki oddech.  pomaga koncentracja na celach. ułatwia długotrwałe nasłonecznienie. czerpiemy więc pełnymi garściami z tych dobrodziejstw natury.

mama_fi
| FOTO

niedzielna inauguracja

1 kwietnia 2009

mój ulubiony park. mimo, że jeszcze trochę “goły” był w niedzielę, to każda minuta smakuje. środek miasta, a słychać tylko śpiew ptaków i śmiech dzieci. no i Filip dorósł wreszcie do placu zabaw. jakże rozkosznie.
sezon w Parku Jordana uważam za otwary!
20090329_rafsagan035020090329_rafsagan0351

mama_fi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress