słowa

25 kwietnia 2009

W sumie to nie wiadomo, kiedy dziecko zaczyna mówić. Wydawactwem dźwięków zajmuje się dość wcześnie, jednak ich znaczenie jest na tyle rozmyte, a użycie niekonsekwentne, że trudno to zestawić z mową. Niemniej gdy dźwięki zaczynają ustawiać się we wzór, są powtarzalne, pojawiają się w podobnych kontekstach, to można się głowić, czy nadawca nie ma czegoś konkretnego, komunikatywnego na myśli.
I tak pierwszymi słowami nie były mama czy tata, ale

taka - początkowo żółta, gumowa kaczka, potem znaczenie swoje rozszerzyło na cokolwiek atrakcyjnego, co znalazło się w zasięgu wzroku Fi
tika - początkowo wizerunek Hello Kitty na koszulce mamy, następnie jw.

Znacznie już później, znów przed wyraźnym mama i tata, pojawiły się

da - weź
da
- daj, ostrzej, znacznie bardziej podniesionym głosem

No i w końcu stało się.

Tata, mama, bądź w odwrotnej kolejności, ta nigdy nie jest rozpoznana, jednak wypowiadane ładnie, z akcentem bądź tu, bądź tam, śpiewnie, z uczuciem. Następnym słowem było wyraźne baba, wygłaszane dobitnie, czasem podniesionym głosem. Zwłaszcza ostatnio, gdy tylko rozmawiam przez telefon, Fi podchodzi, najpierw rzuca da następnie baba, a potem jeszcze parę razy baba.

baba – jw. albo żaba, znaczenie w zależności od kontekstu, rozróżnialne przez małego Fi, żabę próbuje powiedzieć lekko inaczej, ale – zdaje się – instrumentarium jeszcze nie wykształcone.

buty/buta - substytut refluxu (postulowanego pierwszego słowa), Fi szybko opanował wyraźną werbalizację tychże, mam wrażenie, że z lubości do spacerów, których chęć sygnalizuje roznoszeniem naszego obuwia po domu. Początkowo znaczenie rozmyte, bowiem nazywał tak stopy i skarpety, z czasem bardzo doprecyzowane.

pta - ptak. Z dużą częstotliwością nasz balkon odwiedzają wróble, co Filipa cieszy niepomiernie, tak samo jak ściganie gołębi z ta w ustach.

mania mania – klip Manah Manah z Mapetów. Nazywa tak krowę pseudomapetową walającą się po podłodze, natomiast z palcem w kierunku północno-zachodnim oznacza “włączcie mi ten klip”. Ostatnio jednak mania mania oznacza po prostu chęć obejrzenia bajki na youtube, czy nawet rozrywki przy muzyce.

bam - wiadomo. Upadek. Swój, czyiś lub obserwowany. Szczytem było, gdy podczas pokazu krótkiego filmu o Pustyni Błędowskiej na targach agroturystyki, w którym ciągnięty przez quada sandboardzista urwał się ze sznurka, Fi stanął na środku sali, krzyknął bam i zaklaskał.

jaja - jaja kurze tudzież piłka, choć ta jest określana mianem brum, o czym dalej.

Werbalnych znaków przybywa, o tych niewerbalnych szkoda gadać, dość powiedzieć, że Fi co chwilę coś przyuważa, co mu się kojarzy i wydaje dźwięki od chlapania wargami poprzez mlaskanie językiem o podniebienie do prawie nieustającego brum, które oznacza jakikolwiek ruch, który jest ciekawy.

Podobne posty:

  1. mama jest wyjściem Dzisiaj wieczorem tata został sam z synem. Mama wyszła z wujkiem na opowieści parę z...
tatafi
| noFOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress