ponad 10kg

30 maja 2009

Różne wagi różnie wskazują, niemniej mamy silne podstawy przypuszczać, że weszliśmy w kolejną dychę. Na zdjęciu podrzuca mama, bo tacie chwilowo złamał się kręgosłup.

20090529_rafsagan6238_fruwajace10kg_sm

tatafi
| FOTO

my? nic nie zbroiliśmy..

26 maja 2009

20090525_jot_98921
20090525_jot_98931

na zdjęciach Mary D.

mama_fi
| FOTO

wczorajszy

26 maja 2009

dni choć bliźniaczo do siebie podobne (z wyjątkiem weekendów, które obfitują niezmiennie w przyjazdy- wyjazdy) różnią sie od siebie, dzięki zmiennym naszym nastrojom. rzecz głównie dotyczy Filipa, bo jego zachowanie w duzej mierze warunkuje nasze samopoczucie. i tak budząc się o 4.30 jednego dnia nasz bohater cały dzień jest typem marudera, który najchetniej zawisłby na matczynej (mojej!) szyi i wygiągał rączki po coraz to nowe atrakcje. innym razem wstając już w godzinnach porannych 5.02 z humorem, który dopisuje, ale naturalnie potrzeba kompana zabaw, a najlepiej dwoje. więc bawiąc się z ojcem, co kwadrans wbiega do sypialni z radosnym okrzykiem na ustach “maaama!, maaama!, maaama!”  i gramoląc mi się na głowę. przerozkosz, skutkująca niewyspaniem.

dziś był ten gorszy dzień w opozycji do wczorajszego. dziś zrobiliśmy wspólnie pierwszą laurkę. została z imptem wyrzucona z wózka, w przypływie złości. nie przeze mnie rzecz  jasna.

zatem zdjęcia ze wczoraj. dziś poszło spać.

niech obudzi się o ludzkiej porze! życzenia dla siebie samej.

20090525_jot_9880
20090525_jot_9877

mama_fi
| FOTO

Kolejne baranki

21 maja 2009

Jak niedawno to było, gdy z małym Fi po raz pierwszy byliśmy na seansie pod Barankami. Wtedy jeszcze faktycznie małym, który co prawda zagłuszać próbował melodie Mouzanara z Caramel, jednak z powodu młodych strun głosowych nie dawał rady z ilością decybeli przepychanych przez jamę ustną. Poza tym, tąże łatwo było zakorkować podstawiając pełne wymię czy też bardziej elegancko pierś sprowadzoną do roli wymiona. Łatwo o tyle, że zwykle właśnie po mleko paszcza krzyczała. Paszcza się zmieniła, obrosła w zęby, pierś powróciła do swej zasadniczej funkcji, tchawica się zrobiła bardziej wydolna, a płuca większe. I co? I nic. Fi okazał się cichym obserwatorem, jednak nie dużego ekranu bynajmniej, tylko ruchów innych młodocianych uczestników cycokuposeansu. Poza tym wyszedł z ligi młodzików i trafił do seniorów zajmując drugie miejsce pod względem ilości przeżytych nocy. Chłopak potraktował to serio i jął ustalać zasady redystrybucji dóbr wszelakich walających się po podłodze a należących do maluchów. Zabawki, buty, buteleczki ze smoczkami, wszystko to przemieszczało się wraz z Filipem po sali kinowej budząc oburzenie niektórych sz.p.matek. Zasadniczo niegroźny, pożebrał o jedzenie, wrzucił parę zabawek do subwoofera, wypuścił balony starszego chłopca pod sufit, podeptał rączkę, której właścicielka postanowiła zareagować testem strun głosowych, etc.

Niemniej uczciwie należy przyznać, że parę razy udało mu się spojrzeć na ekran, choć cały ten obrazkowy cyrk wydał się mniej interesujący niż nieskończona ilość możliwych interakcji, które mogły się wydarzyć za jego przyczyną.

tatafi
| FOTO

Łzy, śmiech i sen by fikcja.pl

19 maja 2009

Niemało łez ostatnio. Okres frustracji, otwartego wyrażania co nie gra, a dodatkowo szczęka boli, bo 3 zęby na raz idą. A to wszystko do potęgi dzięki cholernie żywiołowemu charakterowi młodego. 3 a może więcej, z czego 1 musi przedrzeć się przez krwiaka w napuchniętym dziąśle. Pani doktor zdiagnozowała, że przy takim ząbkowaniu nie dziwota, że pojawiliśmy się z katarem, którego zresztą od 2 tygodni wyleczyć nie sposób. Tym bardziej, że tzw. higiena nosa to mission impossible. Wstrzelić Marimer to pół godziny siłowania, litry potu i miliony decybeli. Fridę szybciej, ale tylko szybciej. Tomek miał okazję widzieć opcję ’szybko’ na żywo, stąd foty poniżej. Z tej i paru innych sytuacji.

© fikcja.pl

tatafi
| FOTO

Poranek z Weegee

17 maja 2009

Po raz pierwszy Fi został wyproszony z sali muzealnej za gorszące zachowanie. Pięć minut radosnego, acz niemalże nieustannego pisku spotęgowanego echem, wprawiło niektórych w niepokój, innych w zakłopotanie, a co po niektórych w mocną irytację.  Tych rozumiem najmniej – no chyba że głos malucha zakłócał ich ekstazę wgapiania się w spalone torsy i zmiażdzone twarze z lat 30 i 40. A może dlatego takie spojrzenia rzucali, że muzeum to przestrzeń niemalże sakralna a ten mały gnojek myśli, że zamienił się w fokę? Nieistotne. Zresztą, wyproszony został przez swą mamę ukochaną, bowiem ta zniesmaczona została brakiem pozytywnego przekazu obrazów. Ot, pozostałość po ciąży.

tatafi
| FOTO

majowo-intensywnie

12 maja 2009

pisałam już tutaj, że maj uwielbiam uczuciem niezmiennym. szczerym i trwałym. że jakoś w maju dokopuje się w sobie wiekszych pokładów energii, co owocuje licznymi wyjazdami, przyjazdami, poznawaniem, odkrywaniem i .. mogłabym tu umieścić jeszcze sporo czasowników “dynamicznych”.

pierwsze dwa weekendy spędziliśmy zatem intensywnie. majówka w szaflarach-zakopanem, w ciepłych termach i chłodniejszych ulicach zakopanego. rodzinnie, sielsko, anielsko. gdyby zapomnieć o korkach w stronę “do” i katarach części załogi.

ostatnio zaś zaszczyciła nas swoją przemiłą obecnością Zuza z rodzicami. długie godziny spędzone na rozmowach, wymianie doświadczeń, i innych przyjemnościach. no i sprawdzian wytrzymałości dla nas,  bo Fi wcale nie wzruszony witał dzień jak zwykle w okolicach piątej pięć. co dla nas stanowiło ni mniej, ni więcej jakieś trzy godziny snu.

poniżej : poniedziałek, 11sty maja 14:30

20090512_majowointensywnie

mama_fi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress