majowo-intensywnie
pisałam już tutaj, że maj uwielbiam uczuciem niezmiennym. szczerym i trwałym. że jakoś w maju dokopuje się w sobie wiekszych pokładów energii, co owocuje licznymi wyjazdami, przyjazdami, poznawaniem, odkrywaniem i .. mogłabym tu umieścić jeszcze sporo czasowników “dynamicznych”.
pierwsze dwa weekendy spędziliśmy zatem intensywnie. majówka w szaflarach-zakopanem, w ciepłych termach i chłodniejszych ulicach zakopanego. rodzinnie, sielsko, anielsko. gdyby zapomnieć o korkach w stronę “do” i katarach części załogi.
ostatnio zaś zaszczyciła nas swoją przemiłą obecnością Zuza z rodzicami. długie godziny spędzone na rozmowach, wymianie doświadczeń, i innych przyjemnościach. no i sprawdzian wytrzymałości dla nas, bo Fi wcale nie wzruszony witał dzień jak zwykle w okolicach piątej pięć. co dla nas stanowiło ni mniej, ni więcej jakieś trzy godziny snu.
poniżej : poniedziałek, 11sty maja 14:30

Podobne posty:
- Nieśpiorek Przychodzi sobie czasami po dość niekrótkiej próbie usypiania. - Nie chcę śpić – mówi i...
- Serock Gdy tylko wiatry zawiewają nas w kierunku Mazowsza, nigdy nie omieszkamy ominąć Serocka. Tak było...
- Babucha na Kurpiach Zaledwie 3 dni, a jaki reset. Z dala od zgiełku miasta, tłumów, samochodów oraz wszelakich...
- parę z kąpieli Junior zdziczał w wodzie. Nie jest mu dane zbyt często brać kąpiel w luksusie pełnej...
- frombork trip Uff. Wróciliśmy. Fi przeżył jakoś tę podróż. W sumie 1500 km i 23 godziny spędzone...
