reminiscencje upalnobalkonowe
W związku z nowymi trendami pogodowymi, lato zdaje się dobiegać końca, w związku z czym pozwoliłem sobie na sentymentalne chwile wspominek balkonowego ciepłego wietrzyku na licach Fi, które zatrzymały mi się na dysku. Od początku kwietnia do końca maja takich momentów było niemało. Miast liczyć, że to zaledwie rozgrzewka, a prawdziwe korzystanie z wychodka widokowego ma się dopiero zacząć, mogłem śmiało zachęcać malca, by bardziej intensywnie z niego korzystał. Nie zachęcałem, mając na uwadze zagrożenie, które Fi nieświadomie czynił wyrzucając zgodnie z siłą ciążenia rozmaite przedmioty, głównie zabawki, choć była też piłka golfowa czy łyżki. W pamięci dość dobrze wdrukowany mam widok tablicy w przybytku Zuzy, na której stoi wyraźnie, że za szkody spowodowane przez dzieci odpowiedzialni są rodzice. Ja natomiast nie chciałem gnić na Montelupich tylko dlatego, że dzieciątko poturlało piłeczkę po kafelkach na balkonie.
Teraz balkon jest za szybą, na szybach deszcz i mróz, zatem pozostają futra i parasolki lub melancholia.
Podobne posty:
- eksperymentacje Przyznaję się, że czasami jestem zbyt upierdliwy w niepozwalaniu Filipowi na pewne zabawy, które mogłyby...
- Serock Gdy tylko wiatry zawiewają nas w kierunku Mazowsza, nigdy nie omieszkamy ominąć Serocka. Tak było...
- skakanek Filip średnio pół godziny dziennie spędza na podskakiwaniu, głównie na łóżku. Z muzyką lub bez,...
- Wirduch Dzisiaj wpadłem w dość niezwykły sen. Śniło mi się, że czekam na Justynę i Fi....
