Po rozłące
Zaledwie kilka dni rozłąki, a tęsknota niemała. Jeszcze większe natomiast zdziwienie, a raczej uczucie zupełnie nie do opisania, na skraju euforii i niedowierzania, które pacnęło po głowie w momencie napotkania wzroku i przepełnionej radością miny Filipa. Parę dni, a twarz tak znana, lecz jakby inna. Tak bliska, a tak na nowo odnaleziona. Od chwili urodzin obraz tej twarzy jest permanentnie wdrukowany w mój umysł, że zadziwiające było rozpoznanie jej na nowo, z innymi cechami, bardziej dojrzałymi.
Podobne posty:
- Nowe rysy Dzisiaj przy czyszczeniu kart okazało się, że na zdjęciach rozmaitych ukazały się rysy twarzy, które...
- niecodzienne przyspieszenia Dzisiaj znów był dzień, gdy przyszło mi usłyszeć od Justyny – jako echo swoich spostrzeżeń...
