Dziadziu i tramwaje

24 października 2009

Dziadek Janek Filipowi bezsprzecznie kojarzy się z tramwajami. Nie tylko, ale bardzo. Bowiem gdy tylko Pepe odwiedza dziadzia, ten bierze go, stawia na parapet i obaj bacznie obserwują tramwaje. Nawet gdy (coraz częściej i dłużej) uda im się nawiązać dialog przez telefon, dziadzio umiejętnie podgrzewa atmosferę wspominając o tramwajach za oknem.

Nie wiem na ile to tutaj było obnażane, niemniej napomknę, że Fi na punkcie tramwajów i pociągów jest totalnie ześwirowany. Zwłaszcza, że z okna je widać. I tak już od wiosny – wtedy każdy kontakt wzrokowy z pojazdem szynowym był okupiony zapluciem, podskakiwaniem, bieganiem i jeden jeszcze wie czym. Ekscytacji nie było końca. Mimo iż intensywność zelżała (nieznacznie), malec nauczył się nawijać o tramwajach i pociągach, skutkiem czego zajawka nabrała jednak  trochę bardziej poważnego charakteru – w rezultacie zdarza się, że zamiast na spacer wybieramy się na przejażdżkę, a w przypadku psiej pogody perspektywa spaceru wzdłuż torów tramwajowych jest wielce podniecająca.

W zeszły weekend Dąbrowa pozwoliła nam doświadczyć trochę listopadowej aury. Byli dziadkowie, tramwaje, niemalże zamarzająca mgła i prawie non stop podekscytowany Pepe.

tatafi
| FOTO, sound

f-antazje

22 października 2009

Zaczęło sie! Język się rozwiązał zupełnie, tak, że każdy dzień przegadany od rana do wieczora. Non stop. Jak nie mówi, to śpiewa.
bez zdjęć. zbiór tesktów i sytuacji, które wprawiają mnie w zachwyt nad poczuciem humoru mojego syna. są też takie śmieszne tylko, kiedy ma się dostęp do szerszego kontekstu. mnie rozbraja. miner. w tym miejscu wypadałoby dodać fotkę (będzie innym razem) z miną “babci Jadzi”, którą Filip jest w stanie odtworzyć na każde zawołanie.

1. O Puchaku pisał mąż.
2. mamo ciemno! – pyk, pyk! (kiedy ciemno na ulicy, a ciemno teraz dość wcześnie) odpowiadam:
- Tak Filip, ciemno, wieczór już.
- Pyk, Pyk!
- Filip latarnie dają światło, są włączone, widzisz?
- Daj!Daj!

3.(Podczas zakładania rajstop w jeże )
- Fi, co jest na rajstopkach?
- Żydek! (szybko, bez zająknięcia)
- Yhy, to jeŻyk Filipku, jeżyk.
- Żydek!

4. (Kąpiel, wieczorową porą, w wannie)
- Filip czas do łóżka, kąpiel skończona, wychodź proszę!
- Nie!
- Filipie, Calineczka czeka (czytanie przed spaniem obowiązkowe!)
- Nie!
- Zostajesz tu? Będziesz tu spał? (nierozważnie podsuwam)
- Taak!
- W wodzie?
- Tu! (wskazuje na krokodyla na dnie wanny i nabiera wodę w dłonie udając, że wypija)
wypija całą wodę z wanny. ja umieram ze śmiechu, przypominając o czekającej w łóżku Calineczce.Daje się przekonać. Przed zaśnięciem opowiada: “Całą wodę napić”.

mama_fi
| noFOTO

fi-esta na warszawskiej

18 października 2009

W ramach akcji przełamywania fal jesiennej zimy, wybraliśmy się na Warszawską 17 by przetestować atrakcje tygodnia otwartego PorFiestaClub. Miała być godzinka, a padł rekord, bo zmyliśmy się chwile przed 10. Fi zachował się przyzwoicie, stronił od wspaniałego frikowego wina, subtelnie kokietował wybrane wiasty i niewiasty, nie słuchał opowieści, lecz pilnie obserwował pokaz flamenco, wykonując rękoma ruchy mimetyczne, tańczył na koncercie Que Passy, którego doczekać się nie mógł wołając ‘gitarka, gitarka‘.

Czterokrotnie zasypiał, z czego dwukrotnie w tańcu z tatą na rękach; trzykrotnie budząc się na oklaskach z okrzykiem ‘jecie, jecie‘ (jeszcze) na ustach. Raz pozwolił sobie na małą wycieczkę senną, po czym na oklaskach zawołał ‘samolot‘. Próbowałem wyprowadzić go z błędu, na co on żywo odpowiadał ‘był. tam‘, po czym pobiegł go szukać ze słowami ‘szukać‘. Rzecz jasna za chwilę wrócił, a temat samolotu rozmył się w niebycie. Po ostatniej pobudce wyszedł na środek, pokręcił biodrami i popodrzucał ramionami, dał grabę muzykom i zeżarł parę soczystych kawałków łososia po czym pojechaliśmy do domu. Gdy byliśmy przy samochodzie i ktoś rzucił uwagę, że pada deszcz, Fi na resztce baterii sytuację podsumował wymawiając ‘choela‘.

tatafi
| FOTO

FF czyli Filipowe Fanaberie

15 października 2009

Okazuje się, że puchak to mało. Kiedyś rzadkie, teraz – w miarę jak młodzieniec odkrywa przed nami swoje oblicze, stają się częstsze i coraz bardziej zaskakujące. Filipowe fanaberyjki. Skromne, niegroźne, od których zawiewa nowością i fantazją.

Weźmy dzisiaj.

Dzień zaczął od pochwycenia MisiaDziadziusia, przytknięcia go do szyby i instruowania, że oto za oknem ‘pada śnieg‘. Rzecz o tyle nowa, o ile nowością są wysublimowane odgłosy paszczowe, o zabawie czy gadaniem do misia nie wspominając. Przez cały dzień Filip regularnie kursował do okna, skąd było widać traktor i koparkę, by w końcu dać mi wyraźnie znać, że chce się tam udać. Ku naszemu zdziwieniu – z MisiemDziadziusiem.

W związku z upgradem sprzętu nocnikowego, jedyneczki na tymże stały się regularką, niemniej nie z parasolem! jak to dzisiaj miało miejsce.

Normalką jest, że Filip ubrany zbyt grubo chce odgryźć rękaw – ale próbowanie usunięcia pościeli za pomocą zębów to już niemały wyczyn. Tak właśnie próbował uczynić przedwczoraj, gdy Amelka przyszła z wizytą.

Ah, no i jeszcze dzisiaj okazało się, że Pepe potrafi liczyć do pięciu. Może liczyć to na wyrost, ale powtórzyć kolejność. Do tej pory wśpiewywał jedynie opuszczane słowa z wierszyków i piosenek.

tatafi
| FOTO

puchak

6 października 2009

O czym jeszcze będzie później, mały Fil miewa swoje korby. Jedne długotrwałe, inne chwilowe. Jedną z tych chwilowych było pociągnięcie mamy za rękę (od prawie dwóch tygodni młody chwyta kurczowo za dłoń,  mówi czystą polszczyzną ‘chodź’ spoglądając rozumnie prosząco w oczy), zaciągnięcie jej do sypialni (‘tam’), wskazanie na śpiworek, w którym od pewnego czasu zasypia i sugestywne wycedzenie ‘puchak’ oraz pokazanie rączką na siebie samego.

Młody zasugerował, że chce by go odziano w śpiworek. A że na śpiworku był pseudoPuchatek, stąd śpiworek nazywa się puchak. Co z tego, że było zaledwie popołudnie. Do wieczora sytuacja powtórzyła się 4 razy – Filip postanowił mało zgrabnie przemieszać się w czymś, co mogłoby być workiem na ziemniaki. Nieważne, że w domu ciepło, a on – nocny rozkopywacz – płynął potem. Worek na nóżki musi być i już. Co niemiara śmiechu było, gdy w nowym wdzianku przechadzał się po pokojach.

Puchak

Puchak

tatafi
| FOTO

niuniu puk

5 października 2009

Otóż stało się. Po dość długotrwałej niechęci względem klasycznego, który nie dość że jeździ po podłodze to jeszcze każe kąt ostry w kolanach wyginać, nabyliśmy nowy, ceną powalający, choć – jeśli potraktować go jako inwestycję – średniookresowo opłacalny.  Słusznie, bowiem przypadł do gustu już dnia pierwszego.

Parę razy poszła jedyneczka, z większą lub mniejszą gracją czy wysiłkiem, niemniej zawsze z wielką satysfakcją i entuzjazmem, i charakterystycznym dla młodego ‘Oooo’. Dzisiaj jednak, bez większego wysiłku, z samego rana Fi zaserwował esencjonalne ‘Puk’. Bez pardonu, z radością, z próbą replay’a.

Doczekać się nie możemy aż junior na dobre przesiądzie się do krainy czystości i kultury.

tatafi
| noFOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress