niuniu puk
Otóż stało się. Po dość długotrwałej niechęci względem klasycznego, który nie dość że jeździ po podłodze to jeszcze każe kąt ostry w kolanach wyginać, nabyliśmy nowy, ceną powalający, choć – jeśli potraktować go jako inwestycję – średniookresowo opłacalny. Słusznie, bowiem przypadł do gustu już dnia pierwszego.
Parę razy poszła jedyneczka, z większą lub mniejszą gracją czy wysiłkiem, niemniej zawsze z wielką satysfakcją i entuzjazmem, i charakterystycznym dla młodego ‘Oooo’. Dzisiaj jednak, bez większego wysiłku, z samego rana Fi zaserwował esencjonalne ‘Puk’. Bez pardonu, z radością, z próbą replay’a.
Doczekać się nie możemy aż junior na dobre przesiądzie się do krainy czystości i kultury.
Podobne posty:
- rowerzysta Po długim okresie nieużywania roweru, który utrudnia wejście do domu, Fi w końcu wsiadł na...
- Nieśpiorek Przychodzi sobie czasami po dość niekrótkiej próbie usypiania. - Nie chcę śpić – mówi i...
- odważnik hasan elvis czyli preludium do chodzenia Na początku było miarowe uderzanie nogami, które w powietrze unosiły niemalże całe ciało. Ze 2...

3mam kciuk!
shyshonka — październik 10, 2009 @ 9:44 po południu