maszyna na dzień dobry

30 listopada 2009

W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi, który ćwicząc mowę coraz częściej wprawia nas w osłupienie.

Dzisiaj rano, chwilę po obudzeniu, gdy już wpakował się do naszego wyra, bez dzień dobry, bez ić ić czy tata wstawać koleżka x razy z rzędu zadał pytanie:

Co to jest maszyna?

Ciekawy problem na początek dnia. Dzień wcześniej Justyna pokazywała w książeczce maszynę do szycia, co w ogóle nie zatrzymało jego uwagi.

Uruchomiwszy pół mózgu z półotwartym okiem rzuciłem mu na szybko skleconą definicję, której nie pamiętam, jednak na tyle sprawnie, że parę godzin później Pepe pokazując na odkurzacz mówił maszyna.

tatafi
| noFOTO

koparka i katar

27 listopada 2009

Z racji tego, że młodzieniec uwielbia wszelakie nietypowe pojazdy typu tramwaje, dźwigi, traktory czy koparki, nie mogłem dzisiaj nie zatrzymać się przy koparce równającej teren na osiedlu nieopodal. Filip siedział oniemiały, mija 10 minut bez otwierania paszczy, zatem by skontrolować funkcje życiowe dzieciaka pytam go:

- Filip, chciałbyś taką koparkę?

- Tak

- A co byś nią robił?

- Kopał

- Do kopał?

- Piasek, dziurę

- A co byś zakopał w dziurze?

- Katarek

Tak oto junior spuentował swoją niechęć do kleistej substancji, która dzień wcześniej na nowo wypełniła jego nozdrza.

tatafi
| noFOTO

melofil

20 listopada 2009

Choć wciąż najbardziej popularnym medium jest film, Pepe od pewnego czasu przestał bać się uścisku słuchawek i z lubością oddaje się słuchaniu ciągle powiększającego się repertuaru dźwięków. Zastanawiające, że najbardziej atrakcyjne wydają się być kawałki skrojone właśnie z myślą o maluchach.

Choć wciąż molestuje o wizualia, tak deficytowe z racji braku telewizora, to jednak daje się zaspokoić bardziej lub mniej dziecięcymi szlagierami. Bowiem ssanie na media to ma niemałe. Ostatnio zwłaszcza na filmy ze sobą w roli głównej.

tatafi
| FOTO

postrzyżyny

20 listopada 2009

Dzisiaj mija dokładnie miesiąc od dnia, w którym Justyna jak postanowiła, tak uczyniła cięć parę na frywolnej fryzurze naszego syna, przeprowadzając jej od stanu stogu siana do wyglądu angielskiego ogrodu ciętego ręką polskiego landskejpera pracującego na czarno. Mimo sceptycyzmu taty, który w związku z wkroczeniem w kolejną dekadę staje się coraz bardziej zachowawczy i zamknięty na nowości i eksperymenty, mama wzięła nożyczki, usadziła Fila na kanapie i dokonała dzieła. Choć początki były mało zachęcające, bowiem młodzież w swej młodości również okazała się niezbyt otwarta na niespodzianki, finał był znakomity. By móc tak napisać,  musiała jednak minąć chwila lub dwie, bowiem po cięciu grzywka była od jak sagana cięta, a nad uszami pojawiły się zakola i prześwity o regularności dość słabo zauważalnej. I nie była to wina Justyny, lecz zasługa Filipa, który po niedługim czasie od rozpoczęcia operacji włączył swój standardowy tryb podskoków, którego rezultatem były pogłębiające się asymetrie oraz pogłębiające się korekty. Na sam koniec radość mnie ogarnęła, że syn wciąż ma oboje uszu na miejscu oraz iż nie potrzeba używać wody utlenionej, której zresztą i tak nie było.

tatafi
| FOTO

Listopad u dziadków

8 listopada 2009

Wygląda na to, że trzy z pięciu weekendów listopadowych Pepe spędzi w ekskluzywnym gronie dziadków. Choć to dopiero prognozy, to w kolejny weekend Gdańsk zremisuje z Dąbrową, która tydzień później odstawi Trójmiasto o dwie długości, kończąc listopadową rozgrywkę rezultatem 2:1.

Póki co jeden do zera, ale w jakim stylu. Trzy dni bez skamlenia za mamą ani tatą. Mały oddech, który podówczas wydawał się wielkim UFF. Szkoda tylko, że małżonka poległa na łożu maligny. Chyba że odreagowywała/pozwoliła sobie na regenerację organizmu.

Tymczasem Fi nie dość, że fizycznie coraz bardziej podobny do linii kądzielastej, to jeszcze z racji wieku obserwuje niezwykle bacznie, by jakże trafnie odtworzyć to, co widzi.

tatafi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress