koparka i katar
Z racji tego, że młodzieniec uwielbia wszelakie nietypowe pojazdy typu tramwaje, dźwigi, traktory czy koparki, nie mogłem dzisiaj nie zatrzymać się przy koparce równającej teren na osiedlu nieopodal. Filip siedział oniemiały, mija 10 minut bez otwierania paszczy, zatem by skontrolować funkcje życiowe dzieciaka pytam go:
- Filip, chciałbyś taką koparkę?
- Tak
- A co byś nią robił?
- Kopał
- Do kopał?
- Piasek, dziurę
- A co byś zakopał w dziurze?
- Katarek
Tak oto junior spuentował swoją niechęć do kleistej substancji, która dzień wcześniej na nowo wypełniła jego nozdrza.
Podobne posty:
- maszyna na dzień dobry W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi,...
- pierwsze stanie Fi od dawna wykazywał tendencje do usztywniania nóg. Mówią nie stawiać takiego małego brzdaka, przyjdzie...

pomysłowy po mamie! ha!
mama_fi — grudzień 2, 2009 @ 2:05 po południu