maszyna na dzień dobry
W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi, który ćwicząc mowę coraz częściej wprawia nas w osłupienie.
Dzisiaj rano, chwilę po obudzeniu, gdy już wpakował się do naszego wyra, bez dzień dobry, bez ić ić czy tata wstawać koleżka x razy z rzędu zadał pytanie:
Co to jest maszyna?
Ciekawy problem na początek dnia. Dzień wcześniej Justyna pokazywała w książeczce maszynę do szycia, co w ogóle nie zatrzymało jego uwagi.
Uruchomiwszy pół mózgu z półotwartym okiem rzuciłem mu na szybko skleconą definicję, której nie pamiętam, jednak na tyle sprawnie, że parę godzin później Pepe pokazując na odkurzacz mówił maszyna.
Podobne posty:
- dzień urodzin z nietatusiowej perspektywy Dawno nie widziany, zawsze oczekiwany gość powpychał się z obiektywem tu i tam, akurat w...
- pociągi Nic nowego. Nieustannie zdają się być największą pasją młodzieńca. Nie ma śniadania bez przejrzenia książeczki...
- różnomiejscowice Wczesny poranek. Czworo dorosłych oczu zamknięte. Tylko małe oczka świdrują kosze na zabawki, by wygrzebać...
- tuptuś czyli dzień bez snu Stało się. Oddaliśmy dziecko w zupełnie obce ręce. W nawale pracy i innych edukacyjnych obowiązków...
- usg #1 Pamiętam niejedną sytuację, gdy ktoś pokazywał mi zdjęcie usg tego, co ma nadejść, gdzie z...
