na barykady!
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Koniec najdłuższej, bo aż czterodniowej rozłąki z rodzicami okazał się dla Fi początkiem nowej fazy rozwojowej. Eh, dla niego jak dla niego, ale dla nas oznacza to szok związany z przełączeniem trybu bezobsługowego dziecka, które bez zarzutu je, śpi, wykonuje polecenia, przestrzega zakazów i zasadniczo jest aniołkiem w tryb advanced, gdzie wszystko idzie nie po myśli.
Zacznijmy od tego, że po wielu przejściach z zasypianiem, związanymi z końcem karmienia piersią i cosleepingu, udało się doprowadzić do podręcznikowego zasypiania w minutę bez wspomagaczy i przy wyłączonym świetle. Każdy wieczór dawał radość i ulgę, bowiem przełączanie w tryb samodzielności zasypiania okupione było niemałym wysiłkiem. Niemniej błoga samodzielność to już historia. Zaczęło się kombinatorstwo – jak by się można wykręcić od tego, co trzeba zrobić. Na pierwszy ogień idą pewniaki – spanie i jedzenie.
Zatem Pepe zaczął przy zasypianiu wymyślać – a to pić, a to gorąco, a to niewygodnie, mleczko, poducha nie, poducha tak!, sisi x5, tata zrobiłeś kupę, sibik zrobił kupę, małą kupę, dużą kupę! (w końcu słowo materią się stało), płacz, emememek (zawołanie o książeczkę o Elemelku), próby forsowania barierki, płacz, godzina i śpi. Bagatela.
Dalej jedzenie. Nagle zrobił się wybredny, wypluwający, szczególnie niecierpliwy, na pytanie o głód czy pragnienie zawsze odpowiadający NIE. Im większe starania, by Filip zjadł, tym większy opór. Włącznie z wypluwaniem pokarmu, który i tak nie jest ani nigdy nie był forsownie podawany.
Zabronione czynności stały się wyjątkowo atrakcyjne – od huśtania obrazem na ścianie, wyciągania szuflad, rozrzucania czego się da, po bicie taty i mamy, chodzenie i powtarzanie kufa, nie wolno, bdzidko, kufa.
No i nowy poziom wymuszania! Zwłaszcza gdy dwoje rodziców obecnych jest w domu. Wtedy wiadomo przecież, że jest strona silniejsza i słabsza, zatem można grać ile wlezie. Płacz, zrzędzenie, marudzenie, obrażka, etc.
Choć i tak najbardziej irytujące jest jego bić mamę, bić tatę, kopać tatę, uderzać tatę, mamę …
Zastanawia nas proweniencja tych akurat zachowań, nie praktykowanych przecież zupełnie. Czy właśnie tak buntownik reaguje na pokojowe metody? A może jak z przekleństwami – toć mały ma takie wyczucie tabu, że wszystko, co niedozwolone w mig staje się atrakcją numer jeden.
Niemniej cała ta sytuacja ma niezmierne zalety. Pominąwszy już oczywiste plusy dla Pepe, który poczuwa się coraz bardziej niezależny i znaczący, rodzice przechodzą przyspieszony kurs znajdywania dodatkowych zasobów cierpliwości. Dodatkowo mają jakże częstą okazję wysłuchiwać śpiewnego nieeee….
Brak podobnych postów.

toż to kryptoreklama pewnego pisma na n;) mały lewak wam rośnie, hehe
misiabela — grudzień 9, 2009 @ 11:24 po południu
bunt podręcznikowy co do minuty niemalże :)
shyshonka — grudzień 13, 2009 @ 10:47 po południu