przedświąteczne mikołaje
Filip wierzył, że Mikołaj przyjdzie. I przyszedł. Gdy tylko otworzyłem drzwi do domu, to młodzieniec zaczął wykrzykiwać mikołaje, mikołaje, po czym rzucił się na paczuszkę, którą niedługo wcześniej odebrałem z pociągu (od dziadków w Gdańsku, za co niniejszym ponownie dziękujemy). Nie mogąc sforsować opakowania, niecierpliwiąc się troszeczkę, gdy zrzucałem odzienie, postanowił położyć się niczym kot na niewielkiej – bądź co bądź – płaszczyźnie.
Do tej pory zastanawiam się, czy gest ten miał oznaczać, że oto Fi zawłaszcza paczuchę, w której – jak wierzył – był pociąg dla niego, czy też najzwyczajniej – jak na późną godzinę przystało – postanowił ulżyć trochę grzbietowi.
Podobne posty:
- poświąteczny update no.1 syn nam się postarzał, wydoroślał nieco. wśród wujów, ciotek niektórych pierwszy raz widzianych, trenował miny...

