Pierwsze świadome śniegi

3 stycznia 2010

Tak. W końcu po miesiącu, miesiącu? Nie wiem, trochę rachubę czasu straciłem przez katary, zapalenia, święta i inne. ł każdym razie dużo czasu minęło, odkąd Filip był na powietrzu inaczej niż przelotem odo lekarza. Czyli na spacerze. Do tego sytuacja dziwną się stała, że Fi absolutnie nie pozwalał sobie przymierzyć nowej kurteczki, na temat spaceru reagował wyraźnym spacer nie, do paku nie, a przed samym wyjściem – o dziwo – powiedział nawet do śniegu nie!. Mimo iż jeszcze godzinę wcześniej zachęcał tatę, by ten na balkon wyłaził po biały puch. Zdziczał totalnie czyli.

Mimo iż z powodu mrozu bałwana się nie dało, a spacer trwał pół godziny, to odbył się w towarzystwie uwielbianej Amelki i jej mamy Magdy, co przy całej wyjściu w cudowną krainę śniegu było niczym wisienka na torcie. Fi był wniebowzięty. Mimo iż ręce zgrabiały a twarz skraśniała, ten wygłaszał jak mantrę do domu nie!.

Musiało być faktycznie nie lada przeżycie, zobaczyć plac zabaw pokryty śniegiem. Lecz miast kontemplować przemijanie, kontekstualność i w ogóle odmienność zaistniałej sytuacji, Fi odgrzebał grabki i jak gdyby nigdy nic zaczął kopać nimi dołki. Tym sposobem zbudował magiczny pomost między tym co obce i nieznane oraz tym, co oswojone i lubiane.

Podobne posty:

  1. pierwsze spacerowe opory Ostatnio od poniedziałku do czwartku mamy męskie poranki bez mamy, co znaczy że tata ma...
  2. urodziny. pierwsze moja nieaktywność blogowa bierze się stąd, że w naszym domu od jakiegoś czasu z...
tatafi
| FOTO

Kometarze »

Napisz pierwszy komentarz.

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress