motor i oszczerstwa
Filip po raz pierwszy zarzucił mi oszczerstwo. Z przekory czy z niewiary – nie wiem. Zabawiał się motorem od babci, gdy tata powiedział:
- Filip, wiesz, że tata miał prawie taki sam motor jak ten, który trzymasz w ręce?
- Nieprawda!
- Jak to nieprawda?
- Tak!
Po czym rzucił mi ultrakokietujący uśmiech.
W ogóle bardzo ustawiać nas próbuje, samemu nie ustając w oporze. Dzisiaj wrócił do żłobko-przedszkola, gdzie sprawował się posłusznie, znakomicie, za teren wojny bowiem uznaje on wyłącznie grunt domowy. Stąd prawie o 3 po południu siedzi i nawija, zamiast spać. Ile razy próbuje się go kłaść, ten kładzie główkę, by po sekundzie podnieść ją mówiąc Wstałem już!. Zwykle mija trochę czasu i kapituluje, niemniej ostatnio coraz częściej nie.
Mało tego, wystarczy by Justyna położyła głowę, a ten od razu wszczyna rwetes wołając Nie śpij, wstawaj, budź się!
Szczęśliwie ok. 9 wieczorem składa broń i przesypia całe noce w swoim łóżku.
Podobne posty:
- mama jest wyjściem Dzisiaj wieczorem tata został sam z synem. Mama wyszła z wujkiem na opowieści parę z...
- maszyna na dzień dobry W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi,...
- Dziadziu i tramwaje Dziadek Janek Filipowi bezsprzecznie kojarzy się z tramwajami. Nie tylko, ale bardzo. Bowiem gdy tylko...
