skakanek
Filip średnio pół godziny dziennie spędza na podskakiwaniu, głównie na łóżku. Z muzyką lub bez, z odgłosami lub po cichu, skakanie jest czynnością, której młody nie przegapi. Nie wiem, czy to przyruch, czy imperatyw ruchu, niemniej w pamięci żywo stoi obraz, gdy Fi miał pół roku i leżąc w leżaczku walił nogami w górę i w dół, co było odpowiednikiem skakania. Gdy zaczął chodzić, wspinać się na łóżko i schodzić z niego, gdy odkrył Five little monkeys, skakanie stało się nieodzownym elementem każdego dnia.
Brak podobnych postów.

