parkowe odwilże
Większą część zimy – z konieczności filipowookołochorobowych - musieliśmy spędzić w domu, co skutecznie uniemożliwiło jakiekolwiek sanki czy bałwany, czyli największe radości dzieciństwa. Nadrobić nie sposób, śnieg topnieje, gówna i błoto wyłazi, pozostaje czekać na przyszły rok i większą odporność dziecka.
Podobne posty:
- sobotnie chałupki na kazimierzu Tak babcia ma, więc filipowa praHela ma w zwyczaju powiadać, gdy się idzie na miasto...
- sprzed kryzysu, po kryzysie Oto bardziej lub mniej oczekiwanie do skrzynki trafiły zdjęcia Tomka, robione w dniu, gdzie sen...
- FF czyli Filipowe Fanaberie Okazuje się, że puchak to mało. Kiedyś rzadkie, teraz – w miarę jak młodzieniec odkrywa...
