u Jula dobrze się hula
Pierwszym przystankiem w rekonwalescencyjnej podróży nad polskie morze było Mysiadło – dobrze znana podwarszawska miejscowość przy ul. Puławskiej. Tam ze swoją rodziną mieszka Julek, 3,5 latek, który z Filipem po raz ostatni widział się 13 miesięcy wcześniej. Nie okazało się być to jakąkolwiek przeszkodą w błyskawicznym nawiązaniu bliskiego kontaktu – wyglądało na to, że Julek poszukiwał gleby dla ziaren swoich pomysłów i wrażeń, a Filip czekał na kogoś, kto by go zarzucił bodźcami. No i kaboom, połączenie kliknęło, chłopcy zniknęli w pokoju tak, jakby świata poza nim nie było. Fi podczas obiadu odbył parędziesiąt sprintów do julkowego królestwa, bo czasu przy stole szkoda, potem był plac zabaw, wieczorem natomiast wspólna kąpiel oraz takież samo zasypianie (Filip odpadł pierwszy). Gdy tata wszedł sprawdzić sytuację, malcy leżeli obok siebie na wznak ze splecionymi nawzajem rękoma. Widok za milion albo i dwa.
Myśląc, że Pepe może zainteresuje się najbardziej Oleńką, siostrą Julka, w momencie spotkania zaledwie 18dniową, grubo się przeliczyliśmy. Jak się miało już wkrótce okazać, syn ma zdecydowane preferencje co do towarzyszy zabaw.
Brak podobnych postów.
