ściana kolorowa
Żeby przełamać tendencje pogodowe oraz ze względu na kwestie estetyczno-higieniczne, naszenienasze cztery ściany zostały przemalowane. Żeby nie narażać dziecka na doznania organoleptyczne w kontakcie z farbą, a sobie oszczędzić nerwów, czasu i pieniędzy, postanowiliśmy wyekspediować Filipa do dziadków a z ich strony przyjąć z otwartymi ramionami pomoc płci męskiej. W czwartek doszło do wymiany – żona z dzieckiem za teścia, który przez dwa dni był absolutnie Głównodowodzącym Pędzlownikiem.
Niedługo przed wyjściem postanowiłem umyć parę rzeczonych ścian, które wyglądały na najbardziej uwalone krystalicznym, krakowskim powietrzem podgrzanym przez kaloryfer i po ruchu konwekcyjnym osadzonym w narożniku. Po momencie z mydłem i gąbką w ręku zaułek ukazał swoje prawdziwe sadzowe oblicze, umożliwiając mi w trzy sekundy uczynienie grafiki węglem. Ze ściany rzecz jasna. Filip, świadomy, że malowanie ma się rozpocząć wkrótce, zobaczył efekt mojej pracy, na co zareagował tak, jak nagranie przy zdjęciu prezentuje.
(nagranie – niestety – z replaya; ewentualnie zniekształcenia dźwięku spowodowane nieustającym podskakiwaniem Filipa)
Najgorzej, że Filip w sytuacjach, gdy robię coś nowego mówi mi wuju :) I gdy pytam, gdzie ten wuj jest, bez skrępowania pokazuje na mnie palcem.
Podobne posty:
- u Jula dobrze się hula Pierwszym przystankiem w rekonwalescencyjnej podróży nad polskie morze było Mysiadło – dobrze znana podwarszawska miejscowość...
- idzie wiosna. idzie nowe. W kościach czuję, że nadchodzą jakieś poważne zmiany. Jedną już rozpoczęliśmy, o czym wkrótce, kolejne...

na jaki kolor pomalowaliście ścianę wuju? :)
shyshonka — maj 20, 2010 @ 9:03 po południu
malinowoczerwony. glazopizdny. jednakze plaszczyzny naslonecznione zostaly jasne.
tatafi — maj 20, 2010 @ 9:07 po południu