och! ach!
odzywam się tu z rzadka, a jak już to żeby wychwalić swoje dziecko. jest za co chwalić i z całą śmiałością mogę przyznać, że jestem dumną matką.
pośród wszystkich niesamowitości naszego dziecka, szczególnie cieszy to, że jest niesłychanie otwarty. do tego stopnia, że mijanym ludziom mówi serdeczne “dzień dobry” obdarzając szczerym uśmiechem. docenia obecność innych osób poza rodzicami, faza silnego związania z mamą już za nami. liczą się dziadkowie, którym czule wyznaje uczucia, ciocia Ewa (zawsze była w hierarchii bardzo wysoko ze względu – jak mi się wydaje – na podobieństwo do mnie, oraz posiadanie kota) nasi bliżsi i dalsi znajomi. wypowiada się bardzo składnie, już od dłuższego czasu używając zdań wielokrotnie złożonych. ostatniej soboty zdarzyła się filipowi niespecjalnie przyjemna niespodzianka, mianowicie z wielkim apetytem wbił zęby w kawałek pizzy, który okazał się być obficie posypany papryczką jalapeno! po okrzykach wołających o pomoc, popijaniu wodą, zajadaniu, popijaniu, myciu zębów, stanowczo stwierdził: czas na spanie. mamy w zwyczaju modlić się z filipem przed snem, dziękując za cuda dnia codziennego. Ja dziękuję więc: “za mojego mądrego i dzielnego syna..”, na co syn dopowiada: ” ..który to syn zjadł papryczki i parzyły go zęby i popijał wodą”.
Brak podobnych postów.

bezbłędna modlitwa za cuda dnia codziennego :)
shyshonka — czerwiec 11, 2010 @ 8:41 po południu