hulakraksa

1 lipca 2010

Wraz z odkrywaniem, jaką frajdą jest nowa faza buntu, Filip nie szczędzi ucieczek. A skoro przyspieszenie ma coraz lepsze, to lubi sobie wybiegać jak najdalej. Kwestią czasu była poważniejsza kraksa. I nastąpiła. Za ogrodzeniem placu zabaw przejeżdżała z dużą prędkością hulajnoga. Wprost na dziecko nasze. Rezultat – zbite śródstopie i kolano, płaczu niewiele, ale zrzędzenia trochę.

hulakraksa

Podobne posty:

  1. ćwiczenia z siedzenia Pod nieobecność taty Fi postanowił potestować fotelik. Na niewiele się to zdało, bowiem droga do...
  2. kwiecień rozpieszcza kwiecień rozpieszcza nas pogodą. wychodzimy więc rano by wrócić w porze obiadu. po krótkim odpoczynku...
  3. niedzielna inauguracja mój ulubiony park. mimo, że jeszcze trochę “goły” był w niedzielę, to każda minuta smakuje....
  4. pierwsze 3 metry czyli yes we can Okazuje się, że trudno jest określić moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić. Od pierwszych samodzielnych kroków...
tatafi
| FOTO

1 komentarz »

  1. opis obrażeń brzmi poważnie, ale skoro skończyło się na zrzędzeniu jeno, to nie ma co się martwić, prawda?

    shyshonka — lipiec 3, 2010 @ 10:18 po południu

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress