hulakraksa
Wraz z odkrywaniem, jaką frajdą jest nowa faza buntu, Filip nie szczędzi ucieczek. A skoro przyspieszenie ma coraz lepsze, to lubi sobie wybiegać jak najdalej. Kwestią czasu była poważniejsza kraksa. I nastąpiła. Za ogrodzeniem placu zabaw przejeżdżała z dużą prędkością hulajnoga. Wprost na dziecko nasze. Rezultat – zbite śródstopie i kolano, płaczu niewiele, ale zrzędzenia trochę.
Podobne posty:
- ćwiczenia z siedzenia Pod nieobecność taty Fi postanowił potestować fotelik. Na niewiele się to zdało, bowiem droga do...
- kwiecień rozpieszcza kwiecień rozpieszcza nas pogodą. wychodzimy więc rano by wrócić w porze obiadu. po krótkim odpoczynku...
- niedzielna inauguracja mój ulubiony park. mimo, że jeszcze trochę “goły” był w niedzielę, to każda minuta smakuje....
- pierwsze 3 metry czyli yes we can Okazuje się, że trudno jest określić moment, kiedy dziecko zaczyna chodzić. Od pierwszych samodzielnych kroków...


opis obrażeń brzmi poważnie, ale skoro skończyło się na zrzędzeniu jeno, to nie ma co się martwić, prawda?
shyshonka — lipiec 3, 2010 @ 10:18 po południu