18 sierpnia 2010
Po długim okresie nieużywania roweru, który utrudnia wejście do domu, Fi w końcu wsiadł na niego i ku naszemu zdziwieniu z silną determinacją zaczął się nim poruszać zupełnie samodzielnie. Pedałując. Początkowo niesprawnie i z wysiłkiem, już po godzinie dawał radę sprawnie poruszać się naprzód dodatkowo adekwatnie ruszając kierownicą. Brawo!
tatafi
17 sierpnia 2010
Przychodzi sobie czasami po dość niekrótkiej próbie usypiania.
- Nie chcę śpić – mówi
i ładuje się na kanapę albo wyciąga książeczki, choć najlepiej jedno i drugie na raz. Mimo iż widać wyraźnie, że jest sponiewierany po radościach i złościach całego dnia, to postanawia wyrazić swoją niezależność w taki właśnie sposób. Ku zgrozie matki swojej, która serce i wysiłek wkłada, by mały wieczorem ładnie usnął.
This SlideShowPro photo gallery requires the Flash Player plugin and a web browser with JavaScript enabled.
tatafi
15 sierpnia 2010
- Napij się Filipku.
- Nie, bo się obleję.
- Proszę napij się, mało dzisiaj piłeś.
Po czym wziął butelkę i się napił. Oblewając się obficie. Na tyle, że koszulkę trzeba było zdjąć.
- Mówiłem a mówiłem. Mówiłem! - skamlał poszkodowany.
Więc koszulka została zdjęta, a że wieczory sierpniowe już chłodnawe nieco, to mama poświęciła swój podkoszulek, by Fi się nie wychłodził. Choć szczerze wątpię, czy to w ogóle możliwe, zważywszy na ilość i intensywność ruchów wykonywanych przez niego.
This SlideShowPro photo gallery requires the Flash Player plugin and a web browser with JavaScript enabled.
tatafi
15 sierpnia 2010
Wczesny poranek. Czworo dorosłych oczu zamknięte. Tylko małe oczka świdrują kosze na zabawki, by wygrzebać z nich motor i zacząć jeździć po ojcu, który z niechęcią budzi się ze snu.
- Skąd jedzie ten motor – pyta.
- Z motorowic – odpowiada Filip
Dzień później, lekko późniejszym, niedzielnym porankiem, już w trakcie układania puzzli, młody wygrzebuje spod łóżka samochód i opowiada.
- Patrz tatuśku jaki zielony pojazd. I Amelia wsiada, i Magda, i jedzie, jedzie, bzium. Chcesz wsiadać tatuśku?
- Nie wiem, zależy dokąd jedzie ten samochód. Dokąd jedzie Filipku?
- Do lodowic.
Dzień wcześniej na placu zabaw cała czwórka szła na lody, których nie było, bo budka okazała się być zamknięta.
tatafi
12 sierpnia 2010
Ostatnio od poniedziałku do czwartku mamy męskie poranki bez mamy, co znaczy że tata ma monopol na działalność kulturalno-oświatową tudzież ‘narzucanie’ swojego światopoglądu dziecku. Zwykle jest to spacer lub przejażdżka na któryś z placów zabaw czy parku, choć czasami nęcą wyprawy na miasto, do muzeum, etc.
Dzisiaj jednak, na propozycję parku Filip zareagował oporem. Uparcie mówił, że nie chce iść na plac zabaw.
Pytam go zatem:
- to gdzie idziemy?
- do kina – bez namysłu odparł – ruperta zobaczyć, tak jak z babcią… Jadzią gdy poszliśmy wtedy
- z którą babcią? – dopytuję
- hm… Grażyną przecież, zapomniałem – zakłopotał się
Sprawdzam kina, multipleksy nie targetują małych dzieciaków w czwartkowe poranki, a dobrze znane Baranki w Pieluchach serwują niemiecko-irański thriller o myśliwym mordercy, co mogłoby zanudzić malca na śmierć. Mówię mu zatem, że kina odpadają, bo nie grają nic sensownego i dopytuję, czy ma jeszcze jakiś pomysł na poranek, skoro tak bardzo do parku ani na plac zabaw nie. Na co Filip po chwili przewalania na kanapie wali:
- Chcę na koncert.
Pomimo powalonego na ziemię ojca Filip jął opowiadać o słuchawkach, które dostał na koncercie, że było głośno i się i tak rozpłakał, i wyszedł. Może następnym razem trzeba dziecko raczej na Turnau’a zabierać raczej niż na Tourette‘a. W sumie nazwa podobna, tylko decybeli jakby mniej.
tatafi
11 sierpnia 2010
Filip w domu z wakacji powrócił starszy. Dosłownie i subiektywnie. Znowu mikroskok ontogenetyczny. Ze wszystkimi zaletami i wadami.
Biegając po domu przystanął przy mnie, napiął się, wypuścił gaz, szelmowsko spojrzał w oczy i zamilknął.
- Co się mówi? - pytam
- Przę.. kuję! – odpowiedział.
tatafi
1 sierpnia 2010
Niewiarygodne, że przez 2 tygodnie w Trójmieście był ponad 30. stopniowy upał. Na plaży więcej ludzi niż piasku, rwetes i szał jak za lat dziecinnych, gdy się prawie przy samej plaży mieszkało. Filipa też wciągnęło – po paru zanurzeniach okazało się, że nie bardzo mu w smak wychodzenie na brzeg. Gdy już był na brzegu, to ciągnął do wody albo nie chciał się ubierać i biegał nago uciekając i krzycząc ile tchu w piersiach.
Niestety tata urlopował połowicznie wyciągnowszy z bagażnika monitor. Niemniej spotkania, spacery, obiadki, przejażdżki, etc skanikulizowały czas na tyle, by można było mówić o wakacjach.
This SlideShowPro photo gallery requires the Flash Player plugin and a web browser with JavaScript enabled.
tatafi