przedszkolne rozgrywki
Pierworodny wystartował. Znalazł się obok dwadzieściorga innych maluchów najprawdziwszym Przedszkolakiem. Sam jada drugie śniadania (pierwsze pochłania przed wyjściem w domu przy pomocy rąk mamy/taty), doskonale radzi sobie z obiadem dwudaniowym, również samodzielnie, często z dokładką(!). Zabawy są wspólne i w grupach. Pytam Filipa w piątkowe popołudnie o takie zabawy:
-Bawiłem się z Bruno i Mikołajem.
- W co się bawiłeś?
- Konkurs taki wymyśliłem, na kopanie pufy!
- Konkurs, tak?
- Kto głośniej będzie kopał w pufę ..
- I kto wygrał?
- Ja wygrałem!
- A kto kopał?
- Ja przecież..
Nic dodać, nic ująć. Przedszkole dla nas objawia się większą ilością czasu i zintensyfikowanego buntu Dziecka.
Podobne posty:
- miałem rakietę! Przychodzę – jak co dzień – po Filipa do przedszkola, otwieram drzwi do sali, widzę...
- koparka i katar Z racji tego, że młodzieniec uwielbia wszelakie nietypowe pojazdy typu tramwaje, dźwigi, traktory czy koparki,...

U naszego Kacpra ostatnio w przedszkolu odnotowaliśmy pierwszą “czarną kropkę” – taki przedszkolny mandat za złe zachowanie. Okazało się, że wraz z dwoma kolegami zamiast czekać z resztą grupy na opiekunkę, sami pobiegli do szatni, żeby zacząć się przebierać ;)
W zeszłym roku taką standardową karą było odesłanie do grupy “maluszków” ;>
krzychu — wrzesień 22, 2010 @ 1:40 po południu