16 grudnia 2010
Kilkukrotnie postponowane ze względu na słabą frekwencję, w końcu odbyło się pasowanie na przedszkolaka. Pierwsze publiczne wystąpienie Filipa z wyuczonym wierszykiem było stuprocentowym sukcesem. Co prawda pod koniec przedstawienia młody zdawał się trochę znudzony i spytał mnie dość niedyskretnie, czy już idziemy do domu, a na początku równie głośno zagaił “co mi kupiłeś?”.
Zatem wygląda na to, że większym wydarzeniem to było dla rodziców, niż dla naszego porosta, chociaż ewidentnie nie było to regułą.
This SlideShowPro photo gallery requires the Flash Player plugin and a web browser with JavaScript enabled.
tatafi
8 grudnia 2010
Nic nowego. Nieustannie zdają się być największą pasją młodzieńca. Nie ma śniadania bez przejrzenia książeczki z 1000 zdjęć pociągów, której jeden z ostatnich rozdziałów traktuje o makietach. One również były gwoździem niedzielnego programu. Wśród mnogości zafiksowanych na modelach typków przemykał Filip, z mniejszym niż rok wcześniej zainteresowaniem. Nie martwi mnie to szczególnie, mając ogląd osób, które budowały makietę a później obsługiwały wszystkie te stacje, zwrotnice, dzwoniąc do siebie i będąc poddani dziecięcej ekscytacji.
This SlideShowPro photo gallery requires the Flash Player plugin and a web browser with JavaScript enabled.
tatafi
1 grudnia 2010
Po ostatnich historiach związanych z przymiotnikiem stary/stara, stałem się dość przezorny w kwestiach edukacyjnych. Doświadczając relatywnie często tonu konspiracyjnego, który ewidentnie sprawia młodemu szelmowską radość, postanowiłem wyprostować dzieciaka. Nie, żeby mi się jakoś szczególnie nie podobało, gdy szepcze, że tu czy tam jest czy była stara baba, zwłaszcza, gdy robi to w tak ujmujący sposób, niemniej jest to dobre pole, by pokazać, że odpowiednie słowa czy ich brak potrafią ranić, czy też być objawem brakiem szacunku. Zatem mówię:
- Filip, stary to może być kalosz albo zabawka. O rzeczach mówimy stary/stara. Nie o ludziach. To gałgaństwo tak o ludziach mówić!
- Ej, stary! - wyparował mi prosto w twarz synuś, który nie wiadomo skąd ogarnął również i takie znaczenie maglowanego słowa.
tatafi