bekopiwko w samochodzie
Jedziemy do parku z dziadkami. Filipowi się odbija, co okazuje się wyjątkowo dobrym pretekstem do ostrej konfabulacji, z której wynika konwersacja z ojcem :
- Przepraszam. To po winku.
- Słucham?
- Nie, po piwku.
- Filip, ty piłeś piwko?
- Tak.
- Gdzie, kiedy? Dzisiaj?
- Nie, u dziadka Janka. W samochodzie.
- Jasne. Jeszcze mi powiedz, że prowadziłeś samochód.
- Prowadziłem!
- Filip ty ściemniaczu!
- Ale na prawdę mówię!
Druzgocące była niepocieszona mina dziecka, gdy spotkał się z zarzutem nieprawdomówności.
