wypadkowe miasteczko

4 września 2011

Potwierdziły się obawy, że od dwudziestu lat niewiele się tam zmieniło. W sensie atrakcji i podejścia personelu do spraw obsługi czy bezpieczeństwa.
Jako że zdjęcia w sposób jawny i oczywisty zakłamują rzeczywistość, to też nie znajdzie się tutaj fota rzeczonego wypadku. Tym bardziej, że nie została ona nigdy zrobiona. Co nie znaczy, że wypadek nie był widziany przez pryzmat w wizjerze aparatu. Niestety w ten sposób właśnie był widziany. Szkoda, że sytuacja nie była na tyle klarownie dostrzegana przez stronę – jak się miało okazać – poszkodowaną. Z radości w płacz – oto domena emocjonalnych huśtawek dzieciństwa uległa transformaji w coś niemalże nierzeczywistego pod wpływem bardzo realnego bodźca, jakim było spotkanie się pojazdu w ruchu z nieruchomą przeszkodą typu barierka. Od czasów Kubicy chyba jedną z mniej popularnych barier. Na szczęście prędkość ok.20 km/h nie jest na tyle duża, by zderzenie miało wymiar tragedii, jednak na tyle duża że tylko dzięki zapiętym pasom bezpieczeństwa Filip nie pofrunął w kierunku niedookreślonym podnosząc wydarzenie do wymiaru tragicznego. Pasy jednak były na tyle luźne, że pozwoliły uderzyć twarzą w kierownicę, która odbierając siłę lecącej głowy, uszkodziła wewnętrzną część ust młodego, zalewając jego paszczę krwią. Nic poważnego przecież, chwila przeniesienia uwagi z kierownicy na kapelusz, który Fi chciał ściągnąć z głowy, przy wciśniętym do podłogi gazie gokarta powoduje sytuacje tego typu. Zęby ocalały, a ja wierzę, że nauka o tym, że przy kierowaniu pojazdem należy skupiać uwagę, nie pójdzie w las.

Szczęśliwie nie zmniejszyło to chęci syna na dalsze rozrywki, zwłaszcza że kilkanaście minut później zaliczył karuzelę, na którą mama zupełnie nie chciała dać zgody, a która parę godzin wcześniej wywołała emocje typu strach u dziadka, który już nie chciał powtarzać przejażdzki na niej.

Podobne posty:

  1. dzień urodzin z nietatusiowej perspektywy Dawno nie widziany, zawsze oczekiwany gość powpychał się z obiektywem tu i tam, akurat w...
  2. Nocne smarki Filip pobił rekord w zasypianiu i długości snu. Co prawda gdy był zupełnie mały i...
admin

1 komentarz »

  1. paszcza pełna krwi brzmi dosyć dramatycznie. dobrze jednak, ze na tym się skończyło. a na karuzelę też bym zgodny nie dała :))

    shyshonka — wrzesień 8, 2011 @ 11:01 po południu

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress