miałem rakietę!
Przychodzę – jak co dzień – po Filipa do przedszkola, otwieram drzwi do sali, widzę uśmiech dziecka zbliżający się do mnie i nagłe zatrzymanie się przede mną, i w tyyył zwrot. Filip roztargniony jak zwykle, czegoś zapomniał. Zaczyna krążyć po sali jak mucha pod sufitem bełkocząc:
- Miałem rakietę! miałem rakietę! miałem rakietę!
Pani Marysia rozgląda się, znajduje kartkę złożoną w samolot, na którego boku narysowana jest rakieta. Pyta Filipa, czy to ta.
- Nieee, to jest Wiktora. Ja miałem rakietę.
- Może jest w Twojej teczce?
- Nieee. Miałem rakietę. Na samochodzie miałem rakietę - mówi siadając przy stoliku i ręką podpierając brodę.
- Na samochodzie miałeś rakietę?
- Tak. Miałem narysować rakietę na samochodzie – odparowuje dziarsko wsadzając rękę w kubek z kredkami.
Podobne posty:
- bekopiwko w samochodzie Jedziemy do parku z dziadkami. Filipowi się odbija, co okazuje się wyjątkowo dobrym pretekstem do...
