stary
Poranek. Głęboki poranek rzekłbym, bo słowa dziecka ledwo docierają moich uszu, dla których niecałe godziny snu to czas zdecydowanie krótki, by się zregenerować. Wpadają półsłówka młodego, który konwersuje z Justyną przepychając się w naszym łóżku. Nagle słyszę coś do mnie. Z pierwszego tonu można wyczuć, że będzie grubo. Cytuję dosłownie:
- Rafaaał. A czy ja – w skrócie – mógłbym do Ciebie mówić stary? Nie Rafał, nie tatuś, tylko stary?
Pobudka była natychmiastowa.
- Tylko gdy ja do Ciebie będę mówił stary. Ok?
- Ok.
Zdjęcie pokazuje Filipa spożywającego nasze codzienne śniadanie (kasza jaglana z jabłkiem, cynamonem i miodem) w nietypowej konfiguracji, czyli w namiocie.
Podobne posty:
- pozakupowe wnioski Podjeżdzamy pod blok z zakupami. Mamy wysiadać, gdy Filip robi zdecydowany ruch ręką i mówi:...
- starowizny cd. Po ostatnich historiach związanych z przymiotnikiem stary/stara, stałem się dość przezorny w kwestiach edukacyjnych. Doświadczając...
- różnomiejscowice Wczesny poranek. Czworo dorosłych oczu zamknięte. Tylko małe oczka świdrują kosze na zabawki, by wygrzebać...
- niecodzienne przyspieszenia Dzisiaj znów był dzień, gdy przyszło mi usłyszeć od Justyny – jako echo swoich spostrzeżeń...
