maltretuch

26 lutego 2010

Nie wiadomo, czy to dlatego, że mamy na koncie parę miesięcy kiszenia w domu, czy dlatego, że bunt w pełni, czy z powodu napiętrzania emocji rozmaitych, czy akumulacji energii, czy może specyficznej formy okazywania uczuć. Przyczyny spekulowane, objawy nieźle rozpoznane, znane, choć niekoniecznie lubiane.

Po mnie akurat to dość spływa, jednak z żalem czasem przychodzi mi patrzeć na Justynę, na której uwiesza się Fi czy to obejmując z całych sił, czy robiąc jej kołtuna, jeżdząc ręką po plecach etc… Po mnie spływa, bo mnie mało dotyczy. Co prawda grzebie mi po plecach szukając pieprzyków, zdarzy się, że chlaśnie mnie w twarz ręką, jednak są to akcje albo mało dolegliwe, albo sporadyczne.

Radość czuję, gdy widzę zasoby energetyczne tego dziecka i jak nakręcone być potrafi i z sentymentem pewnym na to patrzę, by nie powiedzieć, że z zazdrością.

tatafi
| FOTO

drzemka

15 lutego 2010

drzemki

Filip powoli rezygnuje z dziennej drzemki, czemu staramy się zapobiegać z wszystkich sił. Niemniej – póki co – on wygrywa, mając ich jakby więcej. Są dni, kiedy na nogach bywa po 14 godzin, choć częściej zdarza się, że mimo buntu wobec południowego snu, odpada późnym popołudniem. Tym razem znalazł niezłe towarzystwo.

tatafi
| FOTO

tataświnka i george

12 lutego 2010

Zupełnie nie wiem, czemu taki akurat temat przypadł do gustu temu wpisowi. Bo przecież tatąświnką staję się rzadziej niż krówką, kotkiem czy pieskiem. Standardowym powitaniem na dzień dobry jest przecież ‘Dzień dobry kotku‘, a jedną z częściej powtarzanych czynności jest zaciskanie garści, podchodzenie do mnie i mówienie ‘Proszę trawa krówko‘. Trawa smakuje, a jakże, więc czasem Fi udaje, że grzebie w kącie, po czym przychodzi z uradowaną miną, podtykając mi pod nos nie wiadomo co. Na pytanie o zawartość, młody cieszy się, bowiem wie, że na hipopotama czy małpki krówka zareaguje pluciem i wymiotami. Gdy się krówka za bardzo rozmuczy, to dostaje krótkie ‘spokój krówko‘, a gdy jest zbyt uradowana, to słyszy ‘bądź smutny piesku‘. Czasem zamiast kotka na powitanie jest tata świnka, którego mały  george pyta ‘jak się masz tatoświnko?’ Ah, jeszcze co do pokarmu, to niedopilnowany Pepe poszalał z rana z kredkami tagując 2 ściany w sypialni, z czego z większego taga konsekwentnie wyjmuje banany do karmienia swoim przeimaginowanych rodziców.

Zabawy, gdy rodzice stają się postaciami zwierzęcymi są ostatnio na topie. Podział ról nie do końca jest jasny, bo mama też staje się kotkiem, a nawet samym georgem, natomiast w jednej scenie ten sam aktor może w pełni wyczerpywać pełen repertuar ról. Tylko Fi, bądź co bądź na większym trzęsawisku tożsamościowym, wyraźnie broni swojego – jakże świeżo wykumanego – jestestwa, bowiem na wszelkie insynuacje, że oto mógłby być jakimkolwiek zwierzątkiem czy inną postacią, twardo odpowiada ‘nie, jestem Filip‘.

Drugim, a raczej chyba jednak pierwszym wątkiem zabawowym, który dość mocno zaprząta głowę malca, są wierszyki. Ostatnimi dniami nawet zaczął już odtwarzać melodie towarzyszące niektórym. Okazuje się, że pamięć ma dobrą, a ulubione dotyczą – rzecz jasna – pociągów. Zatem z rana można go usłyszeć próbującego śpiewać Rodowicz czy Rynkowskiego, choć i tak ulubiony jest Tuwim. Gdy chce usłyszeć “Lokomotywę” czytaną na jutiubie przez Fronczewskiego, to udaje mu się zmodulować głos tak adekwatnie, że wiadomo czego młody chce.

Co do pamięci, to rekordowo szybko chwycił “Pana Hilarego”, z którego cała frajda jest, gdy zmusi tatę do nałożenia okularów i zaproszenia do narracji. Ten wówczas traktuje zdania jako instrukcje, z pietyzmem zaglądając na i pod kanapę, zaglądając w swoje obuwie, otwierając z impetem szafę, a w chwilach odpowiednich cytując samego pana Hilarego.

tatafi
| FOTO

dozwolone niedozwolone

11 lutego 2010

Filip zdaje się nabierać trochę dystansu do swojego buntu, bowiem stawiany opór w zależności od sytuacji potrafi mieć wymiar bądź poważny, bądź prześmiewczo-żartobliwy.

I tak na moje Filip, to jest niedozwolone!, gdy ten w najlepsze otwierał szafę i zaczynał w niej grzebać, młody zaczął odpowiadać DOZWOLONE!. Początkowo poważnie, z uporem, który był jednak druzgotany przez mój upór, że Fi zmienił tryb i dozwolone mówi  bądź z przekąsem, bądź z uśmiechem.

Nastał okres, kiedy dziecko zaczyna intensywnie mówić i sprawiać wrażenie na przemian małej dzidzi oraz chłopca. Zabawne, że on sam niejako świadomie przybiera obie role – raz gramoląc się na ręce i wołając mała dzidzia kręci główką albo mała dzidzia płacze (udając płacz), a raz strofując rodziców czy to za błędne nazwanie przedmiotów czy choćby za plamę na spodniach (dzisiaj mi się dostało).

Tak też zmiennie się jawi, z dnia na dzień, z chwili na chwilę.

tatafi
| FOTO

baron w pasiaku

9 lutego 2010

Mimo iż już ponad tydzień minął od skończonej kuracji antybiotykowej, młokosowi znowu woda z nosa leci. Niemniej na wzmiankę o chorobie reaguje:

Nie mam już katarku. Wyzdrowiałem. Mogę iść na… pociąg!

Zastanawiam się tylko, skąd tragarzy wytrzaśnie.

tatafi
| FOTO

Bielicka skate fashion fusion

7 lutego 2010

W opisie Filipa oscyluje się między dwoma ekstremami. Przegięciem jest powiedzieć, że zaskakuje on czasami, tak jak i nadużyciem jest zastąpienie czasami nieustannie. Zatem swobodnie można powiedzieć, że czasami nieustannie oraz nieustannie czasami zaskakuje.

Np sprawia sobie kapelusz jak na zdjęciu poniżej, krok spodni ma na podłodze i w ten sposób przemieszcza się po mieszkaniu opowiadając rozmaitości. Priceless.

tatafi
| FOTO

styczniowo chorobowo

29 stycznia 2010

Nie zawsze choroba jest taka cudna, słodka i wytworna, jak pokazują w Internecie. Piszą zabawnie, zdjęcia ładne wrzucają, co to za choroba.

Otóż nie bylejaka, a na dodatek trafiło w operatora i narratora tak, że najbardziej dramatyczne, ale i zabawne momenty utrwaliły się tylko w pamięci. Na przykład widok na poły rozebranego Filipa, który zadziwiony stoi przed wysięgnikiem maszyny GE do zdjęć Roentgena, za którym stoi tata i mówi, że ten jasny strumień światła to też aparat fotograficzny, tyle że większy. Sciągnięte ramiona, zdziwione oczy i nabrane powietrze w płuca. Klik i jest. Czysto. Kolejnego zapalenia płuc brak. Wyszło jednak zapalenie nosa i gardła. Dzień później okazało się, że jeszcze zapalenie oskrzeli. Aha, doszło do tego zapalenie spojówek, jak u małego kotka żyjącego na śmietniku. Smutny widok. Nie tylko widok, bowiem zgroza nas zaczęła zdejmować z tymi chorobami.

Skąd to, dlaczego i jak to w ogóle znowu tak. Czy to odporność bylejaka, czy rodzicielskie błędy, a może klub malucha aka przedszkole i całe dobrodziejstwo dostarczane przez inne niewinne dzieciątka? W grudniu zdążył tam być 4 razy, zanim go płucne licho trafiło, teraz był 2 i oskrzela. Może profilaktycznie miast do pieca na x zdrowasiek Panie raczą młodzież świeżym, bo wymrożonym do cna, balkonowym powietrzem? Jak sytuacja jest słaba, to się człowieka czarny humor wiesza, niniejszym przepraszam Panie Przedszkolanki. W końcu przy ostatnim przechwycie Filipa, ten absolutnie nie chciał do domu, tylko mówił do przedszkola idziemy!, co oznacza, że naprawdę mu się podobało, a do tego było tak społecznie i edukacyjnie.

Drugi obraz – Filip na mych kolanach dotykany trzema rozgrzanymi końcówkami stetoskopów, obsługiwanych przez 3 młode Lekarki Praktykantki. Gdyby nie one, Filip wariowałby z nudów, które są nieodzowne, gdy tylko Wspaniały Pan Doktor rozpoczyna mini-wykład na temat etiologii, przebiegu, leków i dobrych praktyk. Zatem on air wszystkie te interesujące cuda, a na kolanach wniebowzięty Fi, który co chwilę niemalże wyrywa koszulkę ze spodni i mówi zachęcająco teraz puk puk Filipka. Jako że byłem en face do kwiatu polskiej, choć w przyszłości pewnie skandynawskiej czy brytyjskiej medycyny, to do tej pory się zastanawiam, czy to Pepe czy one właśnie miały większą frajdę. Wyglądały zupełnie, jakby się do maszyny z dobrą muzyką wpięły.

Trzeci – do przybitego do łóżka ojca przyjeżdża pseudopogotowie, przywozi Panią Doktor, która praktykantką mogła być w trakcie wojny (nie bałkańskiej bynajmniej). Pani Doktor osłuchuje tatę (Filip już podnosi koszulkę), wyciąga latarkę do gardła (Filip otwiera paszczę jak nigdy, podnosząc brodę i wydając dłuuugie aaaaaaa) i łapie haczyk rzucony przez Pepe. Bez patyka zagląda do buzi, z latareczką, Fi triumfuje, idzie do kierowcy karetki, wyciąga rękę i mówi graba wujku.

Zdjęcia zatem z innej beczki, z przyjaciółmi (tak, takimi z profilami na FB), z przymusowego nielepienia bałwana, z buntu i zabaw, bo po dziecku nie idzie poznać, że cokolwiek mu dolega oprócz dorastania.

tatafi
| FOTO

chlebożerca

21 stycznia 2010

Coraz częściej Filip zaskakuje zdecydowanymi, nie cierpiącymi sprzeciwu, zachowaniami. Tu postanowił, że tak właśnie będzie pożerał bochen chleba.

Filip chlebożerca

tatafi
| FOTO

skakanek

21 stycznia 2010

Filip średnio pół godziny dziennie spędza na podskakiwaniu, głównie na łóżku. Z muzyką lub bez, z odgłosami lub po cichu, skakanie jest czynnością, której młody nie przegapi.  Nie wiem, czy to przyruch, czy imperatyw ruchu, niemniej w pamięci żywo stoi obraz, gdy Fi miał pół roku i leżąc w leżaczku walił nogami w górę i w dół, co było odpowiednikiem skakania. Gdy zaczął chodzić, wspinać się na łóżko i schodzić z niego, gdy odkrył Five little monkeys, skakanie stało się nieodzownym elementem każdego dnia.

Filip skaczący

tatafi
| FOTO

podwierzchowność

4 stycznia 2010

Dzisiaj antyprimaaprilis. I nie dlatego, że jakoś nieśmiesznie, tylko nominalnie data taka oraz pogoda, że nie sposób nie pomyśleć o wiośnie.

A skoro o wiośnie, to i o przeszłej wiośnie. Na dodatek tak się składa, że z pierwszego kwietnia właśnie zdjęcie robi za tapetę w telefonie. Pies z tapetą. Zdjęcie bowiem lubię bardzo, bo od ponad 9 miesięcy nie traci na aktualności, mimo iż Fi wydoroślał troszeczkę. Niemniej absolutnie nie zatracił tak dobrze tutaj widocznego rysu gałgana, nicponia i basałyka, który wróży, że w mniej lub bardziej odległej przyszłości będzie człowiekiem z poczuciem humoru.

Lubię to zdjęcie za to, że widzę w nim więcej niż tylko li powierzchowność filipową. Jawi mi się przez nie coś więcej, pewna natura, z którą obcowanie sprawia mi niesamowicie dużo przyjemności i satysfakcji.

podwierzchowność

tatafi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress