Nieśpiorek

17 sierpnia 2010

Przychodzi sobie czasami po dość niekrótkiej próbie usypiania.

- Nie chcę śpić – mówi

i ładuje się na kanapę albo wyciąga książeczki, choć najlepiej jedno i drugie na raz. Mimo iż widać wyraźnie, że jest sponiewierany po radościach i złościach całego dnia, to postanawia wyrazić swoją niezależność w taki właśnie sposób. Ku zgrozie matki swojej, która serce i wysiłek wkłada, by mały wieczorem ładnie usnął.

tatafi
| FOTO

Mówiłem a mówiłem

15 sierpnia 2010

- Napij się Filipku.
- Nie, bo się obleję.
- Proszę napij się, mało dzisiaj piłeś.

Po czym  wziął butelkę i się napił. Oblewając się obficie. Na tyle, że koszulkę trzeba było zdjąć.

- Mówiłem a mówiłem. Mówiłem! - skamlał poszkodowany.

Więc koszulka została zdjęta, a że wieczory sierpniowe już chłodnawe nieco, to mama poświęciła swój podkoszulek, by Fi się nie wychłodził. Choć szczerze wątpię, czy to w ogóle możliwe, zważywszy na ilość i intensywność ruchów wykonywanych przez niego.

tatafi
| FOTO

Północnomorsko

1 sierpnia 2010

Niewiarygodne, że przez 2 tygodnie w Trójmieście był ponad 30. stopniowy upał. Na plaży więcej ludzi niż piasku, rwetes i szał jak za lat dziecinnych, gdy się prawie przy samej plaży mieszkało. Filipa też wciągnęło – po paru zanurzeniach okazało się, że nie bardzo mu w smak wychodzenie na brzeg. Gdy już był na brzegu, to ciągnął do wody albo nie chciał się ubierać i biegał nago uciekając i krzycząc ile tchu w piersiach.

Niestety tata urlopował połowicznie wyciągnowszy z bagażnika monitor. Niemniej spotkania, spacery, obiadki, przejażdżki, etc skanikulizowały czas na tyle, by można było mówić o wakacjach.

tatafi
| FOTO

Sam na wakacje pociągiem

5 lipca 2010

No i pojechał. Nie mógł się doczekać. Z dziadkami, pociągiem, na który już ‘choruje’ od roku zgoła. Do Gdańska. Po raz pierwszy czeka go tydzień bez rodziców. Jak się okaże, zniesie to znakomicie :)

tatafi
| FOTO

Czy będą nowe krawężniki?

5 lipca 2010

Dobre pytanie. Raczej nie będzie, choćby to były nawet inne wybory.

Filip lubi jeździć w foteliku rowerowym, ale nie lubi spadania z krawężników, bo opony są naprawdę cienkie. Justyna, chcąc zracjonalizować sytuację nieoczekiwanych spadków, wytłumaczyła Filipowi, że niektóre krawężniki są zbyt wysokie, a jeśli komuś to przeszkadza, to może napisać do prezydenta miasta, by ten się sprawą zajął. Niedługo potem były wybory prezydenckie, więc Filip w uniesieniu obywatelskim uznał, że oznacza to, iż wkrótce znikną nieprzystosowane krawężniki. Na tyle był tym faktem podekscytowany, że wrzucił aż 3 karty do urny.

Co do urny i tematów okołotanatycznych jeszcze – dzięki wyborom u małego Fi przekategoryzowało się słowo prezydent.
Wcześniej jeśli słyszał cokolwiek o prezydencie, śpiewnie lecz ze smutkiem wołał Wielu wielu nie ma ludzi, teraz wyłapując z eteru prezydenta ma nadzieję na nowe krawężniki. Bardzo pozytywne przewartościowanie przy okazji urny.

tatafi
| FOTO

Nowe rysy

2 lipca 2010

Dzisiaj przy czyszczeniu kart okazało się, że na zdjęciach rozmaitych ukazały się rysy twarzy, które nie dają spokoju. Po chwili zdałem sobie sprawę dlaczego. Ze względu na swoją nowość, a raczej fakt, że zostały odkryte, każą antycypować wygląd Fi za lat parę. Tak jak niedługo po narodzinach wygląd twarzy malca miałem dosłownie wdrukowany w pamięć i cały czas się do niego odwoływałem, tak wraz z odkryciami jak dzisiejsze, zamykam oczy i widzę twarz Filipa za jakiś czas. Dzięki nim trudno opędzić się od wyobrażeń, jakie rysy będzie miał on w wieku 5 lat.

tatafi
| FOTO

hulakraksa

1 lipca 2010

Wraz z odkrywaniem, jaką frajdą jest nowa faza buntu, Filip nie szczędzi ucieczek. A skoro przyspieszenie ma coraz lepsze, to lubi sobie wybiegać jak najdalej. Kwestią czasu była poważniejsza kraksa. I nastąpiła. Za ogrodzeniem placu zabaw przejeżdżała z dużą prędkością hulajnoga. Wprost na dziecko nasze. Rezultat – zbite śródstopie i kolano, płaczu niewiele, ale zrzędzenia trochę.

hulakraksa

tatafi
| FOTO

Serock

29 czerwca 2010

Gdy tylko wiatry zawiewają nas w kierunku Mazowsza, nigdy nie omieszkamy ominąć Serocka. Tak było i tym razem – mi mniej było dane, bo wyjazd służbowy rzucił na prawie 2 dni raczej na południe od stolicy, ale Filip z Justyną mieli okazje cieszyć się niezawodną gościnnością gospodarzy, urokami rosnącej Zuzy, trójką kotów i psem, ogródkiem i letnią pogodą.
W końcu Fi przekonał się do Zuzy, z którą nawet nawiązał kontakt, mimo iż dziewczyna rośnie na niezłą żyletę :) Ostatnio traktował ją jak niepojęty dodatek do zwierzyńca, który nie uciekał od jego okrzyków, tylko podbierał mu zabawki wieszając się na nim czasem. Przez trzy miesiące Zuzak wykonał kosmiczny krok i awansował do ligi tych, z którymi warto się bawić.

tatafi
| FOTO

Pan Filary

23 czerwca 2010

Jedne (taty) zniszczył, do drugich (mamy) zapałał uwielbieniem, chcąc cały czas je nosić, skutkiem czego przypominał raczej owada niż dziecko. Zatem wczoraj Justyna wybrała się z Fi do sklepu, by kupić mu słoneczne okulary. Rzecz jasna, nie było łatwo, bo Filip ma niebywałą niechęć do kupowania rzeczy. Płacić lubi, owszem, nie narzeka, gdy mu dam pieniążka albo kartę. Niemniej, gdy tylko proponuje mu się kupić cokolwiek, to oponuje.  Często po przyjściu do domu zmienia zdanie i zdaje się żałować, że dana rzecz nie została kupiona. Zdarza się również odwrotnie. Zakup – po przyjściu do domu – zostaje odrzucony. Jak rowerek, jak sandałki, jak okulary o których mowa.

Jednak w tym przypadku dzień wystarczył, by się dziecko przekonało. Lustereczko, parę zdjęć, fakt, że tata w nich pół godziny chodził oraz komplementy, że tak dobrze w nich wygląda, że pewnie się Amelii spodoba.

tatafi
| FOTO

natourette

16 czerwca 2010

Żeby sesji stało się zadość, poszliśmy w piątek wieczorem do szacownej mordodajni na miasteczku studenckim, gdzie grać miał Tourette. Jedyne czego tam nie brakowało, to decybeli. Filip wytrzymał ok. 3 minut, dolną szczęką przyciskając do podłogi stolik barowy. Tak długo zapewne dzięki stopperom, bez których w ogóle nie byłoby mu dane znaleźć się w danym przybytku o określonej porze.

Niemniej okazało się, że koncert nie jest jedyną rozrywką na tej planecie. A bańki owszem. Przechadzanie się w lasku rozpalonych grilli również. Do dzisiaj nie wiem, czy więcej tam było grilli czy troglodytów.

tatafi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress