spokój

30 listopada 2011

GDZIE SPOKÓJ? JAKI SPOKÓJ? Zdjęcia kłamią, szatkują rzeczywistość, z której zostawiamy tylko głąba a reszta na przemiał. Szlag mnie trafia, gdy syn mój własny mnie atakuje, a to werbalnie, a to fizycznie, rozumiem, natura taka, wiek, sprzeciw bunt do jasnej cholery ile można. Rozchwiana kobieta z PMS to nic przy zmienności niespełna czterolatka, który raz rzuca czymś w ojca i trzaska w jego kierunku teksty mało subtelne, choć całkiem do przytoczenia, mówi, że go nie lubi, a chwilę później, że jednak nie, że lubi, a chwila wcześniej już poszła w niepamięć. No i co z tego, że rozumiem, że on chce być we wszystkim lepszy, silniejszy, pierwszy, etc. Gdy rodzic zamanifestował, że go (ją) zaraz szlag trafi, ten mówi, że jego zaraz kurwa trafi. Jak ojciec za kare do kąta postawi, to ten butami  dawaj z kąta sru a rzuty ma celne.

No i testuje, testuje, testuje jak daleko się można posunąć. I patrzy, patrzy, patrzy jakie reakcje są na jego wybryki. I naśladuje te reakcje podsuwając takie lustro, jakiego jeszcze nie widziałem.

Więc spokój jest niemały, gdy już zaśnie, burza ustaje, choć fakt faktem nie jest tak, że cały czas wicher dmie. Po prostu wulkanu się ujarzmić  nie da, a tatuś by chciał.

 

tatafi
| FOTO

Waleń ze Stachem

10 listopada 2011

Jako że w przedszkolu miłe panie co chwila organizują jakieś atrakcje, to nie mogło zabraknąć i konkursu fotograficznego. Niestety, mimo wstępnych ustawek nie udało nam się odwiedzić znajomych z parą kotów syjamskich, które – jak to syjamskie – mają dużo cierpliwości do podejść dziecka, nawet z aparatem. Jednak by Filip mógł coś zgłosić na konkurs, przejrzałem swój telefon w poszukiwaniu kwiatków. No i znalazłem. Fota z czerwca. Krecia perspektywa. Waleń ze Stachem (żeby upodmiotowić osobę ludzką zrezygnowałem z przyimka ‘na’ na korzyść ‘z’. Serdeczne dzięki dla modela w imieniu swoim i Filipa :)

tatafi
| FOTO

stary

27 października 2011

Poranek. Głęboki poranek rzekłbym, bo słowa dziecka ledwo docierają moich uszu, dla których niecałe godziny snu to czas zdecydowanie krótki, by się zregenerować. Wpadają półsłówka młodego, który konwersuje z Justyną przepychając się w naszym łóżku. Nagle słyszę coś do mnie. Z pierwszego tonu można wyczuć, że będzie grubo. Cytuję dosłownie:

- Rafaaał. A czy ja – w skrócie – mógłbym do Ciebie mówić stary? Nie Rafał, nie tatuś, tylko stary?

Pobudka była natychmiastowa.

- Tylko gdy ja do Ciebie będę mówił stary. Ok?

- Ok.

20110930_rafsagan094959.jpg

Zdjęcie pokazuje Filipa spożywającego nasze codzienne śniadanie (kasza jaglana z jabłkiem, cynamonem i miodem) w nietypowej konfiguracji, czyli w namiocie.

tatafi
| FOTO

nowa faza buntu

4 października 2011

20111002_rafsagan160535_55.jpg

Bezsprzecznie. Upgrade ja do jeszcze nowszego, bardziej rozumnego i elokwentnego zarazem, które jednak musi się manifestować w opozycji. Szczególnie opozycji do mamy. Choć i na tatusia zdarza mu się podnieść łapkę, za co jest momentalnie karany.

Bunt manifestuje się nawet w sferze werbalnej. Jeszcze nie dawno dawał wyraz swojej dezaprobaty mówiąc:

- Nie lubię cię prawie.

Zmieniło się i mówi:

- Nie lubię Cię.

albo gorzej:

- Nie zaproszę Cię na swoje urodziny!

a najgorzej:

- Zabiję Cię.

Za co oczywiście jest karany by chwilę później zejść na pierwszy poziom hardkorowości.

tatafi
| FOTO

ja chcę robić zdjęcia!

19 września 2011

Słyszę to codziennie, w bardzo konkretnym miejscu, które mijamy na drodze do przedszkola, a które kiedyś Filip sfotografował. Obiecuję mu, że dostanie mjukacza, tylko niech podrośnie (zbyt często rzeczy wypadają mu z dłoni :) I tak jak na zdjęciach być nie chce, najczęściej każe usuwać te, które zrobię, tak sam szuka okazji, żeby porwać aparat i coś popróbować. Ostatnio, gdy ucinałem jeszcze poranną przedwyjściową drzemkę, Fi wziął mój telefon i poczynił co poniżej. Co ciekawe, nie wiedziałem o tym aż do wczoraj, gdy przeglądając zawartość karty trafiłem na te foty.

tatafi

wypadkowe miasteczko

4 września 2011

Potwierdziły się obawy, że od dwudziestu lat niewiele się tam zmieniło. W sensie atrakcji i podejścia personelu do spraw obsługi czy bezpieczeństwa.
Jako że zdjęcia w sposób jawny i oczywisty zakłamują rzeczywistość, to też nie znajdzie się tutaj fota rzeczonego wypadku. Tym bardziej, że nie została ona nigdy zrobiona. Co nie znaczy, że wypadek nie był widziany przez pryzmat w wizjerze aparatu. Niestety w ten sposób właśnie był widziany. Szkoda, że sytuacja nie była na tyle klarownie dostrzegana przez stronę – jak się miało okazać – poszkodowaną. Z radości w płacz – oto domena emocjonalnych huśtawek dzieciństwa uległa transformaji w coś niemalże nierzeczywistego pod wpływem bardzo realnego bodźca, jakim było spotkanie się pojazdu w ruchu z nieruchomą przeszkodą typu barierka. Od czasów Kubicy chyba jedną z mniej popularnych barier. Na szczęście prędkość ok.20 km/h nie jest na tyle duża, by zderzenie miało wymiar tragedii, jednak na tyle duża że tylko dzięki zapiętym pasom bezpieczeństwa Filip nie pofrunął w kierunku niedookreślonym podnosząc wydarzenie do wymiaru tragicznego. Pasy jednak były na tyle luźne, że pozwoliły uderzyć twarzą w kierownicę, która odbierając siłę lecącej głowy, uszkodziła wewnętrzną część ust młodego, zalewając jego paszczę krwią. Nic poważnego przecież, chwila przeniesienia uwagi z kierownicy na kapelusz, który Fi chciał ściągnąć z głowy, przy wciśniętym do podłogi gazie gokarta powoduje sytuacje tego typu. Zęby ocalały, a ja wierzę, że nauka o tym, że przy kierowaniu pojazdem należy skupiać uwagę, nie pójdzie w las.

Szczęśliwie nie zmniejszyło to chęci syna na dalsze rozrywki, zwłaszcza że kilkanaście minut później zaliczył karuzelę, na którą mama zupełnie nie chciała dać zgody, a która parę godzin wcześniej wywołała emocje typu strach u dziadka, który już nie chciał powtarzać przejażdzki na niej.

admin
| FOTO

trochę już jakby starszy

1 września 2011

się zrobił młody. nowe etapy nadchodzą. więcej info wkrótce.

 

20110825_rafsagan200858.JPG

tatafi
| FOTO

na dolnym śląsku

8 sierpnia 2011

a zwłaszcza w Polanicy, Kotlinie Kłodzkiej i okolicznych polsko-czeskich miejscówkach. dzięki Tomkowi było domowo i bardzo spacerowo. Filip popełnił faux pas zakochując się w niewłaściwym psie – Rufio zwyciężył nad Makim w walce o względy dziecka. Góry i psy – chyba to Filip zapamięta najbardziej, zwłaszcza że nie było dnia bez długiej wyprawy do lasu ze smyczą i niezliczonymi patykami po drodze. Dwukrotnie z przygodami – razy gdy smycz podcięła młodego, który wypoziomował się w błocie, twarzą do Boga. Drugi raz natomiast był groźniejszy, gdy na ulicy Maki wyrwał w kierunku psa za ogrodzeniem, czyniąc z Filipa półsekundowego Supermana, bo tak właśnie wyglądał lecąc pół metra z wyciągniętą przed siebie ręką, by zaliczyć dość twarde lądowanie na asfalcie.

tatafi
| FOTO

chociaż i tak wszystko przebijają militaria

28 lipca 2011

20110724_funkcyjny_ztel.jpg

tatafi
| FOTO

16 czerwca 2011

Strzelanie to od pewnego już czasu fascynuje młodego.

 

20110614_rafsagan184729.JPG

tatafi
| FOTO

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress