analityk na bilansie

8 marca 2010

Dzisiaj pierwszy raz Filip dał tak wyraźny popis możliwości analitycznych. Byliśmy na bilansie dwulatka, gdy doszło do badania wzroku. Pielęgniarka zarządziła, że mamy stanąć przy lodówce. Jako że byliśmy w gabinecie, nie mieszkaniu, nie sklepie, to lodówka wyglądała trochę jak gablotka u jubilera. Fi zatem włączył mantrę to nie jest lodówka, to nie jest lodówka, to nie jest lodówka.

Pielęgniarka pokazuje na tablicę z piktogramami, tata zamyka jedno filipowe oko, by drugie mogło zczytywać symbole. Ha, nie tak prędko. Na pytanie co to jest Fi bez namysłu odpowiada to są drzwi do wyjścia, do wyjścia to drzwi. Myślę sobie, pewnie nie dostrzegł, że zacna pani medyk za wskaźnika używa długopisu i pokazuje konkretny punkcik na owych drzwiach. Więc mówię mu to. Pani znowu pyta co to jest? i wskazuje na kaczkę. Tak mi się wydawało. Dopóki Filip nie sprecyzował

To jest noga kaczki.

Zatem nie dość, że okazało się, że ze wzrokiem ok, to przy okazji wyszło, że z głową również. Chwilę później w osłupienie wprawiło mnie pytanie szanownej pani pielęgniarki, czy Filip potrafi wymienić dwie części ciała.

Jakaż wielka to radość, gdy już od ponad miesiąca młodzieniec jest zdrów…

tatafi
| noFOTO

dwa

2 marca 2010

jest cudem. niewątpliwie. bez przesady żadnej. mój syn jest cudem, który jest mi dane codziennie obserwować. doświadczać. uczyć małego chłopca świata i uczyć się od niego. cenne te lekcje pokory, wyzbywania się i budzenia egoizmu, a najwięcej cierpliwości. miłości do niego nie musiałam się uczyć. mam to szczęście być matką, która kocha od pierwszego krzyku. a może wcześniej. z biegiem czasu z coraz większą intensywnością. całą sobą.

całą sobą dziękuję Wszechświatu za tę miłość, która nie przewiduje końca.

mama_fi
| noFOTO

mama jest wyjściem

5 lutego 2010

Dzisiaj wieczorem tata został sam z synem. Mama wyszła z wujkiem na opowieści parę z Ameryki, co było okupione pewną dawką rozpaczy Filipa, któremu rozłąki z mamą ostatnio zupełnie nie na rękę.

Niemniej dość szybko po rozstaniu Filip pogodził się z losem, nie płakał, zaczęliśmy tańczyć, kiedy rozpoczął prawie półgodzinny mantromonolog:

Mama pojechała, tramwajem, daleko, z wujkiem, niestety, daleko, tramwajem, pięćdziesiątką pojechała, nie pięćdziesiątką, z wujkiem.
mama poszła, nic z tego. brzydki zderzak, nie brzydki, tylko urwany. kolorowany.
mama poszła, z wujkiem, przyjdzie. fajny wujek. nie płacz wujku. nie powiesz wujkowi nie płakałeś.
mama poszła. płakałeś.
mamo! gdzie jesteś?! mamo gdzie jesteś?!
w parku nie. wrócisz. wróci mama. za pięć lat. jeden dwa trzy cztery i pięć. za pięć lat. lat. lat. [licząc na palcach]

I tak w kółko, w rozmaitych konfiguracjach. Jednak do tego monologów zdążyłem już przywyknąć, bowiem Filip jest człowiekiem, który lubi do siebie mówić. Co mnie rozbawiło najbardziej, to krótka wymiana zdań, gdzie zostałem rozłożony na łopatki w trzech słowach:

Filip, musisz się przyzwyczaić, że mama będzie coraz częściej zostawiać Cię ze mną. Nie ma wyjścia.

Mama jest wyjściem!


tatafi
| noFOTO

graba, doktorze!

28 stycznia 2010

Filip odkąd z lekarzami “ma przyjemność” obcować często, częściej niżbyśmy sobie tego życzyli, darzy wszystkich bez wyjątku swoistym uczuciem.  Początki historii sięgają zamierzchłych czasów okresu noworodkowego, kiedy to odwiedzała nas Pani Położna, bądź co bądź Wysłanniczka Służby Zdrowia. Pamiętam stan rozbawienia i przerażenia płynącego z obserwacji, jak świeżo urodzony daje popis swemu niewybrednemu poczuciu humoru niemalże trafiając kupką (taką mleczną) w położną. Potem nasze wizyty odbywały się zgodnie z harmonogramem, dokładnie w rytm szczepień. W międzyczasie jeden krótki pobyt szpitalny (kiedy nasz bohater liczył sobie 3 miesiące i uroczo nazywany był na oddziale “Przepuklinką”).

Krótko mówiąc, wszystkie Panie Doktor niespecjalnie Filipa zajmowały, ich atrakcyjność równa była atrakcyjności naklejek “dzielny pacjent”, które zresztą kolekcjonuje. Witane były najpierw gromkimi łzami, a odkąd zaczął mówić wprost, stanowczym : “Pani doktor NIE!” Aż do grudnia, kiedy często przyszło nam odwiedzać Pana Doktora, który naklejek nie daje, za to człowiek tworzy taką aurę, którą Filip (ja też) w mig łapiemy i nie ma mowy o płaczu czy buncie przed otwarciem paszczy. Młody podchodzi, bierze za rękę i mówi jak do przyjaciela: “graba Panie doktorze“. Apogeum szczęścia nastąpiło wczoraj, kiedy ulubiony Pan Doktor przybył w towarzystwie trzech pięknych, młodych Lekarek- Stażystek i każda chciała posłuchać, co tam u Filipa słychać :) Młodzieniec wskazywał palcem(!) mówiąc:

- Teraz Pani posłucha, teraz Ty, teraz Pani.

Skojarzyło mi się jednoznacznie z obrazami z “Seksmisji”.

Zabawane, bo z resztą wcale mi nie do śmiechu..

Graba Doktorze, zdrowiejemy!

mama_fi
| noFOTO

motor i oszczerstwa

21 stycznia 2010

Filip po raz pierwszy zarzucił mi oszczerstwo. Z przekory czy z niewiary – nie wiem. Zabawiał się motorem od babci, gdy tata powiedział:

- Filip, wiesz, że tata miał prawie taki sam motor jak ten, który trzymasz w ręce?

- Nieprawda!

- Jak to nieprawda?

- Tak!

Po czym rzucił mi ultrakokietujący uśmiech.

W ogóle bardzo ustawiać nas próbuje, samemu nie ustając w oporze. Dzisiaj wrócił do żłobko-przedszkola, gdzie sprawował się posłusznie, znakomicie, za teren wojny bowiem uznaje on wyłącznie grunt domowy. Stąd prawie o 3 po południu siedzi i nawija, zamiast spać. Ile razy próbuje się go kłaść, ten kładzie główkę, by po sekundzie podnieść ją mówiąc Wstałem już!. Zwykle mija trochę czasu i kapituluje, niemniej ostatnio coraz częściej nie.

Mało tego, wystarczy by Justyna położyła głowę, a ten od razu wszczyna rwetes wołając Nie śpij, wstawaj, budź się!
Szczęśliwie ok. 9 wieczorem składa broń i przesypia całe noce w swoim łóżku.

tatafi
| noFOTO

na barykady!

1 grudnia 2009

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Koniec najdłuższej, bo aż czterodniowej rozłąki z rodzicami okazał się dla Fi początkiem nowej fazy rozwojowej. Eh, dla niego jak dla niego, ale dla nas oznacza to szok związany z przełączeniem trybu bezobsługowego dziecka, które bez zarzutu je, śpi, wykonuje polecenia, przestrzega zakazów i zasadniczo jest aniołkiem w tryb advanced, gdzie wszystko idzie nie po myśli.

Zacznijmy od tego, że po wielu przejściach z zasypianiem, związanymi z końcem karmienia piersią i cosleepingu, udało się doprowadzić do podręcznikowego zasypiania w minutę bez wspomagaczy i przy wyłączonym świetle. Każdy wieczór dawał radość i ulgę, bowiem przełączanie w tryb samodzielności zasypiania okupione było niemałym wysiłkiem. Niemniej błoga samodzielność  to już historia. Zaczęło się kombinatorstwo – jak by się można wykręcić od tego, co trzeba zrobić. Na pierwszy ogień idą pewniaki – spanie i jedzenie.

Zatem Pepe zaczął przy zasypianiu wymyślać – a to pić, a to gorąco, a to niewygodnie, mleczko, poducha nie, poducha tak!, sisi x5, tata zrobiłeś kupę, sibik zrobił kupę, małą kupę, dużą kupę! (w końcu słowo materią się stało), płacz, emememek (zawołanie o książeczkę o Elemelku), próby forsowania barierki, płacz, godzina i śpi. Bagatela.

Dalej jedzenie. Nagle zrobił się wybredny, wypluwający, szczególnie niecierpliwy, na pytanie o głód czy pragnienie zawsze odpowiadający NIE. Im większe starania, by Filip zjadł, tym większy opór. Włącznie z wypluwaniem pokarmu, który i tak nie jest ani nigdy nie był forsownie podawany.

Zabronione czynności stały się wyjątkowo atrakcyjne – od huśtania obrazem na ścianie, wyciągania szuflad, rozrzucania czego się da, po bicie taty i mamy, chodzenie i powtarzanie kufa, nie wolno, bdzidko, kufa.

No i nowy poziom wymuszania! Zwłaszcza gdy dwoje rodziców obecnych jest w domu. Wtedy wiadomo przecież, że jest strona silniejsza i słabsza, zatem można grać ile wlezie. Płacz, zrzędzenie, marudzenie, obrażka, etc.

Choć i tak najbardziej irytujące jest jego bić mamę, bić tatę, kopać tatę, uderzać tatę, mamę …
Zastanawia nas proweniencja tych akurat zachowań, nie praktykowanych przecież zupełnie. Czy właśnie tak buntownik reaguje na pokojowe metody? A może jak z przekleństwami – toć mały ma takie wyczucie tabu, że wszystko, co niedozwolone w mig staje się atrakcją numer jeden.

Niemniej cała ta sytuacja ma niezmierne zalety. Pominąwszy już oczywiste plusy dla Pepe, który poczuwa się coraz bardziej niezależny i znaczący, rodzice przechodzą przyspieszony kurs znajdywania dodatkowych zasobów cierpliwości. Dodatkowo mają jakże częstą okazję wysłuchiwać śpiewnego nieeee….

tatafi

maszyna na dzień dobry

30 listopada 2009

W końcu blog ten zaczyna pełnić swoje statutowe funkcje, czyli notatnika wycieczek werbalnych małego Fi, który ćwicząc mowę coraz częściej wprawia nas w osłupienie.

Dzisiaj rano, chwilę po obudzeniu, gdy już wpakował się do naszego wyra, bez dzień dobry, bez ić ić czy tata wstawać koleżka x razy z rzędu zadał pytanie:

Co to jest maszyna?

Ciekawy problem na początek dnia. Dzień wcześniej Justyna pokazywała w książeczce maszynę do szycia, co w ogóle nie zatrzymało jego uwagi.

Uruchomiwszy pół mózgu z półotwartym okiem rzuciłem mu na szybko skleconą definicję, której nie pamiętam, jednak na tyle sprawnie, że parę godzin później Pepe pokazując na odkurzacz mówił maszyna.

tatafi
| noFOTO

koparka i katar

27 listopada 2009

Z racji tego, że młodzieniec uwielbia wszelakie nietypowe pojazdy typu tramwaje, dźwigi, traktory czy koparki, nie mogłem dzisiaj nie zatrzymać się przy koparce równającej teren na osiedlu nieopodal. Filip siedział oniemiały, mija 10 minut bez otwierania paszczy, zatem by skontrolować funkcje życiowe dzieciaka pytam go:

- Filip, chciałbyś taką koparkę?

- Tak

- A co byś nią robił?

- Kopał

- Do kopał?

- Piasek, dziurę

- A co byś zakopał w dziurze?

- Katarek

Tak oto junior spuentował swoją niechęć do kleistej substancji, która dzień wcześniej na nowo wypełniła jego nozdrza.

tatafi
| noFOTO

f-antazje

22 października 2009

Zaczęło sie! Język się rozwiązał zupełnie, tak, że każdy dzień przegadany od rana do wieczora. Non stop. Jak nie mówi, to śpiewa.
bez zdjęć. zbiór tesktów i sytuacji, które wprawiają mnie w zachwyt nad poczuciem humoru mojego syna. są też takie śmieszne tylko, kiedy ma się dostęp do szerszego kontekstu. mnie rozbraja. miner. w tym miejscu wypadałoby dodać fotkę (będzie innym razem) z miną “babci Jadzi”, którą Filip jest w stanie odtworzyć na każde zawołanie.

1. O Puchaku pisał mąż.
2. mamo ciemno! – pyk, pyk! (kiedy ciemno na ulicy, a ciemno teraz dość wcześnie) odpowiadam:
- Tak Filip, ciemno, wieczór już.
- Pyk, Pyk!
- Filip latarnie dają światło, są włączone, widzisz?
- Daj!Daj!

3.(Podczas zakładania rajstop w jeże )
- Fi, co jest na rajstopkach?
- Żydek! (szybko, bez zająknięcia)
- Yhy, to jeŻyk Filipku, jeżyk.
- Żydek!

4. (Kąpiel, wieczorową porą, w wannie)
- Filip czas do łóżka, kąpiel skończona, wychodź proszę!
- Nie!
- Filipie, Calineczka czeka (czytanie przed spaniem obowiązkowe!)
- Nie!
- Zostajesz tu? Będziesz tu spał? (nierozważnie podsuwam)
- Taak!
- W wodzie?
- Tu! (wskazuje na krokodyla na dnie wanny i nabiera wodę w dłonie udając, że wypija)
wypija całą wodę z wanny. ja umieram ze śmiechu, przypominając o czekającej w łóżku Calineczce.Daje się przekonać. Przed zaśnięciem opowiada: “Całą wodę napić”.

mama_fi
| noFOTO

niuniu puk

5 października 2009

Otóż stało się. Po dość długotrwałej niechęci względem klasycznego, który nie dość że jeździ po podłodze to jeszcze każe kąt ostry w kolanach wyginać, nabyliśmy nowy, ceną powalający, choć – jeśli potraktować go jako inwestycję – średniookresowo opłacalny.  Słusznie, bowiem przypadł do gustu już dnia pierwszego.

Parę razy poszła jedyneczka, z większą lub mniejszą gracją czy wysiłkiem, niemniej zawsze z wielką satysfakcją i entuzjazmem, i charakterystycznym dla młodego ‘Oooo’. Dzisiaj jednak, bez większego wysiłku, z samego rana Fi zaserwował esencjonalne ‘Puk’. Bez pardonu, z radością, z próbą replay’a.

Doczekać się nie możemy aż junior na dobre przesiądzie się do krainy czystości i kultury.

tatafi
| noFOTO
  • Strona 1 z 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • >

Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał Polski Blogger dla Polski support WordPress